Pasjonatki: Historia powstania manufaktury świec

You are currently viewing Pasjonatki: Historia powstania manufaktury świec

W życiu nie ma przypadków. Wszystko ma swój wyjątkowy początek. W cyklu Pasjonatki poznaj historię Laury Wyszyńskiej z Manufaktury Zapach Lata, która odkryła pracę swojego życia i zmieniła pasję w biznes hand-made, który przynosi jej spełnienie.

Palenie świec podczas pracy

Czasy pandemii to moment, gdy moja córka podrosła i poszła do żłobka, wówczas ja po urlopie macierzyńskim mogłam wrócić do pracy. Był to czas, gdy biura przeniosły się do domowego zacisza. Znalazłam zatrudnienie w jednej z agencji badawczych. Nie była to praca moich marzeń. Godziny przesiedziane w pracy w domowym zaciszu podczas pracy zdalnej umilałam sobie, paląc świeczki, które kupowałam w popularnych sieciówkach. Potrzebowałam drobnej przyjemności. Nie miałam jednak świadomości, jakie substancje wdycham.

Złe samopoczucie podczas wdychania palącej się świecy

Po kilku godzinach pracy przy rozpalonej świeczce zmieniało się moje samopoczucie. Bolała mnie głowa i czułam się senna. Z początku nie połączyłam tego faktu, z tym że tuż przy monitorze pali się świeczka z parafiny. Niskie ciśnienie, deszcz, zmęczenie szarą codziennością – przecież zna to każda z nas, prawda? Gdy dolegliwości nie mijały, zaczęłam drążyć i szukać. Winowajcą okazała się świeczka. Wówczas przeżyłam szok. Wyczytałam, że popularne świece wykonywane są z parafiny, pochodnej ropy naftowej, która podczas spalania wydziela substancje alergenne, a nawet rakotwórcze. Znalazłam wiele informacji o szkodliwym wpływie parafiny na nasze zdrowie. To wyjaśniło moje złe samopoczucie. Musiałam znaleźć alternatywę. Wpadłam do króliczej norki i zaczęłam czytać o świecach roślinnych.

Naturalne świece rzemieślnicze z rodzinnych manufaktur

Najlepsze okazały się woski roślinne: kokosowe, sojowe czy słonecznikowe. Kupiłam świecę sojową od jednej z gdańskich manufaktur i podczas jej używania czułam się świetnie! Jednak… zapach nie mój. Przeglądałam, porównywałam oferty. Większość firm oferująca rzemieślnicze świece sojowe miała bardzo podobne zapachy.

Jak zrobić własną świecę sojową?

Algorytmy chyba zadziałały poprawnie, bo pewnego dnia przeglądając sieć, natknęłam się na film instruktażowy „Jak zrobić swoją świecę sojową”. Ten moment uważam za początek swojej przygody z wysłuchaniem własnego JA oraz narodziny mojej manufaktury. Obejrzałam tutorial, później kolejny. Dotarłam chyba do każdej możliwej wskazówki na temat robienia świec. Okazało się, że odnalazłam kolejne twórcze hobby. Drążyłam temat z zainteresowaniem. Kupiłam pierwsze dwa kilogramy wosku sojowego oraz wszystkie akcesoria niezbędne do stworzenia własnej świecy.

Świece hand-made jako odprężające hobby

Tworzenie zawsze resetowało mi głowę. Kiedyś malowałam farbami akrylowymi, malowałam na jedwabiu, robiłam biżuterię, decoupage… Jestem raczej człowiekiem czynu, lubię działać i cieszę się, gdy moje ręce tworzą coś niezwykłego. Tym razem jednak początek był trudny. Robienie świec na filmach instruktażowych było przecież takie proste, a ja jestem świetnie przygotowana… Moje pierwsze świece nie chciały się palić, nie pachniały, wypalały się nierówno. Miałam jednak wewnętrzne przekonanie, że muszę próbować dalej. Pracowałam wiele tygodni, aż powstała świeca idealna.

Premiera świecy dyniowej

Jesienią odwiedziła mnie koleżanka, której pokazałam swoje wyroby i opowiedziałam o swoim nowym i niezwykle pasjonującym hobby. Pokazałam swoje wyroby, opowiedziałam o nowym hobby i odpaliłyśmy moją świecę. Była piękna! Paliła się idealnie, pachniała cudownie. Koleżanka chciała taką samą, jej znajome również. W taki sposób stałam się rękodzielniczką. Pocztą pantoflową rozeszła się wieść o świecach.

Sprzedaż świec hand-made na działalności nierejestrowanej

Doszkoliłam się we wszystkich procedurach, które trzeba spełnić, by sprzedawać świece. Postanowiłam zaryzykować. Zaczęłam rozprowadzać je w ramach działalności nierejestrowanej wśród znajomych i pań z lokalnej grupy facebookowej. Czułam ogromną motywację do działania. Pracownię nazwałam „Manufaktura Zapach Lata”, by przywodziła na myśl cudowne skojarzenia lata z dzieciństwa.

Targi rękodzielnicze

Los stawia na naszej ścieżce ludzi nie bez powodu. Od pani sprzedającej ręcznie produkowane lalki dowiedziałam się o targach rękodzielniczych, który nie dawał mi spokoju. Pewnego czerwcowego dnia postanowiłam spróbować. Zgłosiłam chęć udziału w jednym z gdańskich wydarzeń i zostałam wystawcą. Udział w tym wydarzeniu uważam za przełom w moim małym biznesie rękodzielniczym. Zrozumiałam, że ja tam pasuję. Jestem we właściwym miejscu. To jest ta rzecz, którą przygotował dla mnie Wszechświat. Poznałam fantastycznych artystów, moje świece cieszyły się powodzeniem.

Biznes rękodzielniczy na działalności nierejestrowanej

Zrezygnowałam z biurowej pracy i poświęciłam się tworzeniu świec. Jeszcze nigdy nie czułam się tak dobrze ze sobą. Byłam wolna, tworzyłam i zarabiałam pieniądze. Właśnie tego chciało moje JA! Poznawałam wielu inspirujących ludzi, ale najlepsze miało dopiero nadejść. Podczas jednych z targów poznałam wspaniałą dziewczynę, która opowiedziała, jak zmieniła swoją ścieżkę zawodową i z pomocą dotacji otworzyła pracownię ceramiki. Z ciekawości sprawdziłam terminy na stronie Urzędu Pracy i zorientowałam się, że został tydzień na złożenie wniosku. Na złamanie karku zaczęłam kompletować swój wniosek oraz pisać biznesplan. Wypełniłam formularz, załączyłam moją wizytówkę i poszłam do urzędu, trzymając w dłoni moją świecę. Chciałam pokazać pani urzędniczce, czym się zajmuję. Szłam tak zdenerwowana, jak przed maturą.

Dofinansowanie z Urzędu Pracy na manufakturę świec

„Jestem godzinami spędzonym w skupieniu. Jestem miłością włożoną w każdy szczegół. Jestem rękodziełem” – tak brzmiał cytat na mojej wizytówce, którą załączyłam do wniosku o dotację. Nie czekałam długo. W ciągu kilku dni przesłałam odpowiedź. Otrzymałam dotację na zakup sprzętu oraz półproduktów. Moje hobby zmieniłam w biznes. Zaczęłam realizować duże zamówienia, prowadzić warsztaty i stworzyłam nowe linie świec.

W mojej malutkiej manufakturze Zapach Lata wszystko robię sama i dbam o najdrobniejszy szczegół. W każdy produkt wkładam swoje serce i mnóstwo pasji. Moi klienci wiedzą, że nie jest to produkt z taśmy produkcyjnej, lecz dzieło rąk kobiety, która odważyła się żyć ze swojej pasji. Choć nie zawsze bywa kolorowo, zawsze jest pachnąco. Wiem, że odnalazłam swoje miejsce w życiu. Czuję, że jestem w odpowiednim miejscu.

Laura Wyszyńska

Autor: Laura Wyszyńska – (nie)zwykła kobieta, która przekuła swoją pasję w biznes. Jej firma to nie tylko miejsce pracy, ale także oaza kobiecej siły i inspiracji. Poza pracą, troskliwa mama dla córki i dwóch kocich znajdek, a jej serce bije w rytmie przyrody, której piękno uwodzi ją i inspiruje każdego dnia. W wolnych chwilach oddaje się ćwiczeniom siłowym, ale zawsze marzy o kolejnej podróży do Hiszpanii, która jest jej wielką miłością.

Miejsca w sieci:

Redakcja e-Wenus.pl

Wyjątkowy cyfrowy magazyn i najlepszy kobiecy portal e-Wenus.pl tworzony jest przez kobiety i dla kobiet. Magazyn o współczesnym świecie widziany oczami kobiet porusza istotne dla nich tematy. Naszymi czytelniczkami są kobiety nowoczesne, czyli:
  • Przedsiębiorcze Polki prowadzące własne firmy i działalność nierejestrowaną, a także te pracujące na etacie.
  • Mamy poświęcające się macierzyństwu lub łączące pracę zawodową z wychowywaniem dzieci.
  • Kobiety niezależne i singielki, które mają odwagę żyć według własnych zasad.
Chcemy być inspiracją dla innych kobiet dzielić się poradami na wiele życiowych kwestii i zachęcać do rozwoju w każdej dziedzinie życia. Piszemy o wydarzeniach i książkach dla kobiet, a także o finansach, stylu życia, pracy i biznesie, hobby, ezoteryce, rozwoju osobistym, modzie, urodzie, zdrowiu, zakupach, kulturze, wnętrzach i kobiecych pasjach jak np. w cyklu artykułów pt. Pasjonatki.