Za oknem jeszcze ciemno. W kuchni pachnie owsianką i apteczną miętą. Dziecko kaszle, Ty szukasz skarpetek, a kalendarz przypomina, że to dopiero poniedziałek. Listopad. Miesiąc między mgłą a świętami, między „muszę” a „nie mam już siły”. Świat zwalnia, natura odpoczywa, a Ty – mimo że czujesz potrzebę ciszy – nadal biegniesz. Jak być mamą w listopadzie i nie wpaść w jesienny dołek, gdy cały świat się zwalnia?
Spis treści
Kiedy świat zwalnia, a Ty nie możesz
Wiele mam mówi, że właśnie wtedy przychodzi coś trudnego do nazwania: jesienna matczyna melancholia. To nie depresja, nie lenistwo, ale ciche zmęczenie, które rozlewa się w duszy, gdy świat staje się szary. Jak przetrwać ten czas, nie tracąc siebie? Jak odnaleźć ciepło, gdy brakuje słońca?
Mama w listopadzie – kim jest, gdy wszystko zwalnia?
Wiele mam w listopadzie próbuje nieść światło przez mgłę. Z jednej strony – czułość, zapach świeżo upieczonego chleba, śmiech dziecka. Z drugiej – zmęczenie, wieczne pranie, sprzątanie, łączenie pracy zawodowej z domem, niedospanie i poczucie winy, że „znów nie zrobiłam wystarczająco”. Jesienią ciało domaga się spokoju, ale świat rodzicielstwa nie zna przycisku „pauza”. To naturalne, że czujesz się bardziej drażliwa, ospała, znużona. W rytmie natury ten czas byłby okresem regeneracji, wycofania i refleksji. W rytmie współczesnego życia – jest to często moment największego przeciążenia. To nie słabość. To biologia i emocje próbujące dogonić naturę.
Dlaczego listopad jest tak trudny dla mam?
Listopad to miesiąc niedoboru światła – a więc mniej serotoniny, mniej energii, więcej niepokoju. Dzieci częściej chorują, Ty częściej nie śpisz. Dni są krótsze, obowiązki dłuższe. Czujesz się jak w niekończącym się cyklu: praca – dom – apteka – pranie – sprzątanie – planowanie. Dochodzi jeszcze presja zbliżających się świąt. Kiedy media zaczynają pokazywać idealne dekoracje i przepisy, w Tobie budzi się pytanie: „Kiedy ja mam to wszystko ogarnąć?” Nic dziwnego, że listopad bywa dla mam najtrudniejszym momentem roku.
Jesienny mental load – niewidzialny ciężar mam
Jesienią mental load, czyli niewidzialny ciężar obowiązków i emocjonalnej organizacji rodziny, staje się szczególnie odczuwalny. Zanim pomyślisz o sobie, myślisz o innych: o lekach dla dziecka, o liście zakupów, o mailu do przedszkola, o świątecznym prezencie dla teściów. „Zanim jeszcze wypiję kawę, w głowie układam cały plan dnia. Nawet gdy leżę, myślę, co powinnam zrobić”. To nie lenistwo ani przesada. To realne przeciążenie poznawcze i emocjonalne, które dotyka większości kobiet – tylko niewiele o tym mówi. Jesienią, gdy organizm potrzebuje spokoju, ten niewidzialny ciężar zaczyna ciążyć jeszcze mocniej.
Jak sobie pomóc?
- Spisz wszystko, co masz w głowie – często sama czynność przeniesienia wszystkiego na papier przynosi ulgę.
- Oddeleguj część zadań. Nawet drobiazgi mają znaczenie.
- Zapamiętaj: nie wszystko, co możesz zrobić, musisz zrobić.
„Czasem największym aktem odwagi jest zrobienie mniej, niż świat od Ciebie oczekuje”.
Jak nie wpaść w jesienny dołek? 7 ciepłych strategii dla mam w listopadzie
1. Światło to lekarstwo – jeśli możesz, łap każdy promień. Spacer w południe, otwarte okno, lampy antydepresyjne. To naprawdę działa.
2. Mikroprzyjemności zamiast perfekcji – nie potrzebujesz wielkich planów. Wystarczy kubek herbaty w ciszy, miękki koc, trzy oddechy bez wyrzutów sumienia.
3. Rozmowa z inną mamą to terapia – siostrzeństwo mam leczy. Czasem wystarczy, że ktoś powie: „też tak mam”.
4. Nie uciekaj od emocji – nazwij je – smutek, frustracja, tęsknota za sobą – wszystkie mają prawo istnieć.
5. Twórz swoje małe rytuały listopada – zapal świecę o tej samej porze, ćwicz jogę wieczorem, zapisz w notesie jedno słowo wdzięczności dziennie.
6. Zadbaj o ciało – ciepłe kąpiele, olejki eteryczne, masaż stóp przed snem. Ciało też potrzebuje czułości.
7. Włącz kreatywność – nie po to, by coś osiągnąć, ale by coś poczuć. Kolaż wdzięczności, pisanie listu do siebie, rysowanie z dzieckiem.
„Czasem kreatywność nie polega na tworzeniu rzeczy, ale spokoju”.
Jak rozpoznać, że to coś więcej niż jesienny spadek nastroju?
Jeśli zmęczenie przeradza się w zobojętnienie, jeśli nie cieszy Cię nic, co dawniej dawało radość – zatrzymaj się. To może być sygnał, że potrzebujesz wsparcia. Nie bój się prosić o pomoc. Psycholożka, grupa wsparcia, rozmowa z partnerem – to nie wstyd, to troska. Nie jesteś sama. Nie musisz być silna każdego dnia.
Moc listopadowej czułości – jak odpuścić z miłością?
Listopad uczy, że nie wszystko musi być piękne, żeby było ważne. Czasem największą czułością wobec siebie jest rezygnacja z perfekcji. Nie musisz być słońcem dla wszystkich. Wystarczy, że zapalisz swoje małe światło w ciemności. To dobry moment, by pozwolić sobie na oddech.
Na bycie powolną, niegotową, niewyspaną – i nadal wartościową.
„Nie jesteś mniej sobą, gdy odpoczywasz. Jesteś sobą w pełni, gdy pozwalasz sobie być”.
Listopad jako próba łagodności
Może listopad nie przychodzi, by nas złamać, ale by nas uczyć łagodności. Nie przez działanie, lecz przez zatrzymanie. Nie przez plany, lecz przez obecność. To miesiąc, który przypomina, że troska o siebie to też troska o świat. Nie musisz udowadniać, że jesteś silna. Czasem największą siłą jest łagodność wobec własnych słabości.
„Może właśnie po to świat zwalnia – żebyś mogła wreszcie przytulić siebie”.
Mama w listopadzie – podsumowanie
Każda z nas nosi w sobie listopad – czas cienia i ciepła, zmęczenia i bliskości. Nie jesteś sama w tej szarości. Każda z nas czasem potrzebuje się zatrzymać, żeby znów ruszyć dalej. Podziel się swoją listopadową historią. Co pomaga Ci przetrwać tę porę roku?

