Współczesne kobiety coraz częściej sięgają po psychoterapię. Z raportu „Polska na kozetce” [*1] z 2025 roku wynika, że aż 65,2% kobiet rozpoczyna terapię z powodu problemów emocjonalnych. Uporządkowanie przeszłości, poradzenie sobie z traumami, zrozumienie, skąd bierze się natłok myśli, ten uprzykrzający głos wewnętrznego krytyka… to wszystko buduje fundament do dalszego życia w większej świadomości i spokoju.
Spis treści
Co dzieje się po zakończeniu psychoterapii?
Ale co potem, gdy to wszystko zrozumiemy? Wielu kobietom po zakończonym procesie terapeutycznym towarzyszy podobne pytanie: „Dlaczego mimo całej tej wiedzy nadal czuję się rozchwiana?” To, co kiedyś wydawało się przesadą, czyli nadmierne analizowanie, głęboka emocjonalność, trudność w podejmowaniu „szybkich” decyzji teraz staje się jeszcze bardziej odczuwalne. Ale to nie znak, że coś poszło nie tak. To moment, w którym wysoka samoświadomość i wrażliwość przestaje być problemem, a staje się naszym zasobem. To punkt zwrotny od trybu przetrwania i życia na autopilocie do uważności i wewnętrznego spokoju.
Wysoka wrażliwość jako zasób, a nie przeszkoda
Z psychologicznego punktu widzenia wysoka wrażliwość to cecha temperamentalna, której nie należy tłumić, lecz świadomie nią zarządzać. Osoby wysoko wrażliwe:
- mają bardziej reaktywny układ nerwowy,
- silniej przetwarzają bodźce,
- łatwiej wchodzą w stan refleksji i autorefleksji,
- są bardziej empatyczne i skłonne do głębokich analiz [*2].
Niektóre kobiety po psychoterapii dopiero wtedy zaczynają dostrzegać tę swoją część, którą wcześniej ignorowały lub bardzo im przeszkadzała. Gdy odrzucą mechanizmy obronne (np. racjonalizację, wypieranie), a przyjmą prawdę o sobie, to właśnie ich wrażliwość wychodzi na pierwszy plan. I choć wrażliwość może początkowo męczyć, to w rzeczywistości staje się istotnym kanałem dostępu do autentycznej siebie – do takiej, jaką możemy w końcu przyjąć, pokochać i zaakceptować w pełni.
Terapia to początek, a nie koniec drogi
Choć wiele osób rozpoczyna psychoterapię z konkretną intencją poradzenia sobie np. z lękiem, stratą, niskim poczuciem własnej wartości, to w praktyce dla wielu kobiet staje się ona początkiem znacznie głębszego procesu. Tak też było w moim przypadku.
Kiedy opadają warstwy: oczekiwań innych, iluzji, przekonań o sobie, które uznałyśmy jako prawdę, lojalności wobec krzywdzących nas osób czy autosabotażu, pojawia się pytanie: „Kim jestem, jeśli nie tylko tą osobą, która to wszystko przeżyła, kim jestem bez tego wszystkiego?”
Holistyczny rozwój
I właśnie wtedy, bardzo często, otwiera się przestrzeń na rozwój osobisty, duchowy, egzystencjalny. Nie w znaczeniu religijnym, ale w tym najbardziej ludzkim: zaczynasz czuć, że jesteś czymś więcej niż tylko zbiorem doświadczeń, schematów i ról społecznych. Zaczynasz rozpoznawać głos intuicji i coraz bardziej jej ufać. Czuć emocje nie jako coś, co trzeba zrozumieć, albo od nich uciec, ale jako coś, co można uznać i przepuścić przez siebie, aż ich energia się wyczerpie. Zaczynasz słyszeć siebie w ciszy i wreszcie nie zagłuszasz tego głosu.
Jesteś taka, jaka chcesz być
To, co dla mnie osobiście było największym odkryciem po psychoterapii, to właśnie to: że nie jestem tylko tą Kasią, z cechami i przymiotnikami, które padały z ust innych osób. Nie jestem tylko sumą mojej przeszłości, historii rodzinnej czy życiorysu. Jestem taka, jaka ja uznam, że jestem i jaka chcę być. To był przełom! Moment, w którym przestałam traktować swoje życie jako coś zdeterminowanego przez dzieciństwo, doświadczenia, a zaczęłam widzieć siebie jako świadomość, obecność, ruch energii, który mogę ukierunkowywać.
Tworzysz nową wersję siebie
Joe Dispenza, neurolog i badacz transformacji wewnętrznej, mówi o tym tak: „Kiedy przestajesz być starą wersją siebie, tworzysz przestrzeń, by stać się nową”. I właśnie to poczułam, że nie muszę dłużej reagować jak „Kasia z dzieciństwa”, „Kasia, którą ciągle surowo oceniano”, „Kasia, która musi na wszystko zasłużyć”. Mogę tworzyć swoją tożsamość z poziomu świadomości, która nie wypiera przeszłości, ale jej już nie odtwarza.
Po prostu wybieram inaczej. I Ty też możesz. Gdybyś mogła na początek słuchać siebie z odrobiną większej czułości niż dotychczas, jakbyś pielęgnowała przyjaźń z tą małą dziewczynką w sobie i chciała dla niej jak najlepiej, to już zrobisz krok do przodu. To oczywiście indywidualny, głęboki proces, który czasem jest niewygodny, ale zawsze, zawsze (!) prowadzący Cię bliżej, ku prawdziwej Ciebie.
Dlatego uważam, że psychoterapia często otwiera te drzwi, ale to dopiero początek podróży w głąb siebie. Potem przychodzi moment, w którym życie staje się praktyką obecności. Nie po to, żeby pod wpływem presji „być lepszą wersją siebie”, „być inną”, ale by być kompletną: obecną, akceptującą, wyrozumiałą wobec siebie, wspierającą i autentyczną.
Różnica między „po terapii” a świadomą transformacją
Psychoterapia daje narzędzia do zrozumienia z poziomu logicznego umysłu i zaangażowania w to emocji. Transformacja wewnętrzna to wdrożenie w codzienność całej wiedzy i pracy ze swoimi emocjami.
W praktyce oznacza to na przykład:
- zauważanie napięcia w ciele, zanim przerodzi się w dyskomfort czy ból,
- rozpoznawanie emocji nie po wybuchu, ale zaraz po pierwszym sygnale,
- rozpoznawanie niewspierających przekonań i pozwolenie sobie na ich odpuszczenie, zanim zasilą kolejne reakcje,
- nazywanie potrzeb, zanim zamienią się w rozczarowanie,
- odpuszczanie „muszę” na rzecz „chcę”, „wybieram”.
Uważność jako styl życia
To właśnie na tym etapie uważność staje się stylem życia i zaczynasz czuć, że potrafisz je całe objąć uwagą. Nie z pozycji kontroli, lecz z przestrzeni, w której naprawdę możesz być sobą w każdym stanie i w każdej chwili.
Przejście z trybu analizy w tryb obecności
Po psychoterapii wiele kobiet odczuwa przesyt: wiedzą, koncepcjami, pojęciami. I choć wiedza jest ważna sama w sobie – bez odpowiednich działań – nie zmienia sposobu funkcjonowania. Tu zaczyna się praca z uważnością. Nie dlatego, że to pojęcie jest modne, ale dlatego, że jest prawdziwym katalizatorem zmian.
Transformacja wewnętrzna nie dzieje się od razu. Nie ma daty zakończenia. Na pewno nie kończy się z ostatnią sesją terapeutyczną ani kolejną przeczytaną książką. Jeśli jesteś na tym etapie, że czujesz więcej niż inni (bez porównywania się), nie potrafisz „przejść obok” emocji i zastanawiasz się, co z tym zrobić, to jesteś uważna/wrażliwa (wybierz to, co wolisz) i to jest Twoja supermoc! To właśnie z tej cechy rodzi się autentyczna zmiana, bo nie zależy od czynników z zewnątrz, ale od Ciebie i Twoich wyborów, decyzji.
Nie jesteś za wrażliwa – jesteś uważna. Podsumowanie
Z mojego doświadczenia – również jako kobieta po psychoterapii, pracująca nad sobą ponad 6 lat, aby zamienić chaos w głowie na spokój – wiem, że właśnie wtedy, gdy przestajesz mieć do siebie pretensje, wierzyć, że ciągle musisz się strofować, a zaczynasz bardziej siebie słuchać i akceptować to, co słyszysz, to wchodzisz w zupełnie nowy etap. Nie „lepszy”, nie „wyższy”, a pełniejszy. Twój.
Jeśli chcesz zacząć zaraz po lekturze tego artykułu, to zadaj sobie proste pytanie: „Co dziś zrobiłam dla siebie, z czułością, a nie z przymusu?” A jeśli chcesz sięgnąć głębiej w siebie, rozgościć się w uważności, ta medytacja może być Twoim pierwszym (albo już kolejnym) krokiem: medytacja uważności – mindfulness w praktyce.
Źródła:
1. https://www.kliniki.pl/raport-polska-na-kozetce-2025
2. https://www.nature.com/articles/s41598-022-15497-9

Autorka: Katarzyna Zegar – Kreatorka Spokoju, twórczyni internetowa, autorka Same Miłe Rzeczy Podcast – kanału YouTube z medytacjami i relaksacjami prosto z serca. Wspieram słowem, uspokajam głosem. Pomagam zamienić chaos w spokój i poczuć się bardziej tu i teraz. Inspiruję kobiety do dokonania wewnętrznej zmiany, życia w harmonii i autentyczności, dzięki zrozumieniu siebie.
Moje miejsca w sieci:
- Strona: www.samemilerzeczy.pl
- YouTube: https://www.youtube.com/samemilerzeczypodcast
- TikTok: https://www.tiktok.com/@samemilerzeczy_podcast
- Instagram: https://www.instagram.com/samemilerzeczy_podcast
- Allegro: https://allegro.pl/uzytkownik/samemilerzeczy

