Są takie momenty w życiu, kiedy czujemy, że coś w nas woła — cicho, ale wyraźnie. Może to zmęczenie, którego nie można przespać. Może to głód rozmowy, która nie kończy się szybką radą. A może to tęsknota za tym, by ktoś usłyszał nas tak naprawdę — bez masek, bez pośpiechu — w zrozumieniu. Jeśli znasz to uczucie, to być może Twoja dusza tęskni za byciem w kręgu. Za pamięcią. Powrotem.
Spis treści
Wspólnota zapomniana, wspólnota odzyskana
Krąg to jeden z najstarszych symboli ludzkości — obecny w sztuce naskalnej, rytuałach szamańskich i świętych zgromadzeniach wielu kultur. Od wieków ludzie siadali w kręgu — wokół ognia, aby świętować, opłakiwać, pytać i słuchać. Krąg nie miał przodu ani tyłu — każdy głos był ważny, każdy miał swoje miejsce. Kiedy nie było jeszcze instytucji ani psychologii — był krąg. Była wspólnota.
Kobiece kręgi, jakie znamy dziś, mają swoje korzenie zarówno w duchowości rdzennych ludów oraz w ruchach kobiecych lat 60. i 70. XX wieku. W Polsce pierwsze kręgi kobiet zaczęły powstawać pod koniec lat 90-tych, między innymi za sprawą Mattie Davis-Wolfe i Danuty Ogaoeno Mette — starszyzny z USA, które przekazały Polkom rytuały, intencję i strukturę spotkań.
Dziś kręgi tworzone są w całym kraju — od dużych miast po małe wioski. Od domów, przez jutry i ośrodki rozwoju, aż po ogrody i leśne polany. Spotykają się w nich ludzie w różnym wieku, często z różnych światów — i to właśnie w tej różnorodności tkwi ich siła.
Przestrzeń, w której można puścić napięcie
Krąg to nie kurs, nie terapia, nie warsztat z agendą. To zaproszenie do obecności. Do bycia taką, jaka jesteś — nie poprawioną, nie gotową, nieidealną. Z całym swoim zmęczeniem, niepewnością, śmiechem, lękiem. Możesz mówić. Możesz milczeć. Możesz drżeć. Możesz śpiewać, płakać, wpatrywać się w płomień świecy. Wszystko, co w Tobie żywe, ma tu miejsce. Nic nie jest “za dużo”. Nic nie jest “nie na miejscu”.
W kręgu nie musisz grać roli matki, partnerki, specjalistki czy „ogarniętej” kobiety. Możesz odłożyć je wszystkie – jak płaszcz przy drzwiach. Usiąść. I oddychać. Naprawdę oddychać.
Nie ma tu liderki z podium. Prowadząca czuwa nad przestrzenią – ale nie prowadzi w sensie narzucania kierunku. Raczej – jak latarnia morska – rozświetla miejsce, do którego możesz dopłynąć sama. Nie mówi Ci, co masz czuć, ani jak żyć. Raczej szepcze: „Zostań. Posłuchaj. Zobacz, co się w Tobie budzi”. Jest PIASTUNKĄ spotkania.
Każda kobieta – bez względu na wiek, doświadczenie, historię życia – jest w kręgu równa. Siedzimy na ziemi, na poduszkach, na skórach. W kółku – które nie ma przodu, tyłu, „lepszych miejsc”. To symboliczna forma: każda z nas ma coś do wniesienia. Nawet jeśli tym czymś jest łza. Albo cisza.
Krąg to także rytuał. Nie religijny – lecz duchowy w najgłębszym, codziennym sensie. Zapalamy świecę. Wypowiadamy intencję. Dziękujemy ziemi, ciału, sercu. Pijemy wspólnie herbatę. Niby nic – a jednak wszystko. To chwile, które odklejają nas od „muszę” i przywracają do „jestem”.
Krąg jest jak ciepło ognia w zimowy wieczór. Nikt nie musi się tłumaczyć, skąd przyszedł. Nikt nie zostaje odprawiony za drzwi. Przeciwnie – jesteś witana tak, jak wraca się do domu po długiej podróży. Z otwartymi ramionami. Z ciszą, która nie przeraża, ale otula. Z obecnością, która mówi: „nie jesteś sama”.
Krąg nie naprawia. Ale pozwala odpocząć od konieczności naprawiania siebie. A to często pierwszy krok do uzdrowienia.
Krąg to nie biznes, to nie produkt
W świecie, w którym niemal każda przestrzeń duchowa czy rozwojowa staje się usługą, warto podkreślić jedno: krąg to nie jest biznes. Nie jest „ofertą”. Nie kupujesz w nim doświadczenia. Nie płacisz za efekt.
Krąg to wspólnota. Tworzymy go razem – z intencją, obecnością i wzajemnym szacunkiem. Czasem składamy się na wynajem sali, na herbatę, świece, drewno do kominka. Nazywamy to często „składką” – nie opłatą. Bo to, co dzieje się w kręgu, nie ma ceny. Można tylko współuczestniczyć. Dołożyć się, jeśli się może. Przynieść jabłka, zioła, własne ciasto. Dać to, co się ma – i przyjąć to, co zostaje otwarte.
To proste, a jednak rewolucyjne w dzisiejszych czasach. Krąg nie ma celu zysku. Ma cel spotkania. Wspólnej obecności. Głębokiej relacji, która nie wymaga CV ani karty płatniczej.
To nie znaczy, że nie ma w nim struktury czy odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie – właśnie dlatego, że jest tak prawdziwy, potrzebuje troski, uważności i jasnych ram. Ale nie da się go wycenić. Bo nie da się wycenić momentu, w którym kobieta, po raz pierwszy od lat, mówi: „Czuję się bezpieczna”.
Krąg to miejsce dla każdego — niezależnie od płci
Choć dziś najczęściej słyszymy o kręgach kobiet, warto wiedzieć, że krąg jako forma spotkania i budowania wspólnoty nie ma płci, wieku, statusu ani jednej właściwej wersji. To uniwersalna struktura – tak stara, jak ludzkość – w której liczy się nie „kto”, ale „jak”.
Na całym świecie odradzają się dziś kręgi mężczyzn, gdzie panowie – często po raz pierwszy – mówią o emocjach, wątpliwościach, relacjach z ojcami, dziećmi, ciałem, światem. W takich przestrzeniach nie ma miejsca na rywalizację, udowadnianie siły czy ciszę zbudowaną ze wstydu. Jest natomiast miejsce na szczerość. Na bycie bratem, nie wojownikiem.
Powstają też kręgi mieszane, w których kobiety i mężczyźni uczą się słuchać siebie nawzajem bez interpretowania, oceniania, ratowania. Głos kobiecy i głos męski spotykają się w uważności, nie w walce. To trudna, ale niezwykle potrzebna praktyka.
Są kręgi młodzieży, w których nastolatki mogą mówić o tym, co w nich żywe – nie w szkolnej ławce, ale w kręgu rówieśników i dorosłych, którzy słuchają bez moralizowania. Są kręgi rodzinne, w których dzieci i rodzice rozmawiają jako ludzie – nie jako role.
Wszystkie te kręgi mają jeden wspólny mianownik: intencja. Obecność. Równość. Nie chodzi o formę – chodzi o to, co się w niej wydarza. Bo krąg to nie tylko ustawienie poduszek. To zaproszenie do bycia bliżej siebie nawzajem. Krąg to przestrzeń, gdzie nie pytamy: „Kim jesteś w społeczeństwie?”, ale: „Co teraz w Tobie żyje?”. Gdzie nie chodzi o to, co robisz, ale jak jesteś. I może właśnie to jest dziś rewolucyjne: spotkanie w kole. Bez hierarchii. Bez celu do osiągnięcia. Z uważnością zamiast odpowiedzi. Z czułością zamiast racji. Bo krąg to forma – ale treścią jesteśmy my. Relacje. Milczenie. Świadectwo. Zgoda na to, co jest.
Dlaczego krąg wzbudza tyle emocji?
Bo w świecie, który uczy nas grać role – efektywnej, uśmiechniętej, silnej – krąg jest jedynym miejscem, gdzie można je zdjąć. Położyć je obok siebie – jak zużyte płaszcze – i usiąść w swojej prawdzie. Bez filtra. Bez oczekiwań. Krąg nie wymaga niczego. A przez to – zaprasza do wszystkiego. Do powrotu do ciała, które wreszcie może usiąść bez napięcia. Do głosu, który nie musi być elokwentny, by być ważny. Do milczenia, które nie jest niezręczne – tylko pełne znaczeń. Niektóre kobiety przychodzą i od razu mówią. Inne – potrzebują czasu. To jest właśnie to miejsce, gdzie w akceptacji i zrozumieniu możemy wrócić do siebie.
Jak znaleźć swój krąg?
Zacznij od siebie. Od ciała. Ono wie szybciej niż rozum. Jeśli na myśl o kręgu czujesz drżenie, miękkość, lekkie wzruszenie – to nie przypadek. To zaproszenie. Szukaj miejsca, które jest proste. Gdzie nie ma wielkich obietnic ani dekoracji bez treści. Szukaj spojrzeń, w których możesz się rozluźnić. Kobiet, przy których możesz zamilknąć – bez tłumaczenia się. Dobrze prowadzony krąg rozpoznasz po czułości. Po tym, że prowadząca nie narzuca kierunku, ale czuwa jak opiekunka ognia. Po tym, że możesz przyjść niewyspana, poruszona, pełna emocji – i nikt nie uzna tego za „problem do rozwiązania”. W kręgu nie musisz być gotowa. Nie musisz być poukładana. Wystarczy, że jesteś. Cała. Taka, jaka jesteś dziś.
Wiele kręgów ogłasza się w lokalnych grupach na Facebooku, w wydarzeniach online, na forach duchowych, wśród inicjatyw związanych z rozwojem osobistym, kobiecością i naturą. Możesz wpisać w wyszukiwarkę „krąg kobiet + Twoje miasto” albo zapytać w grupach tematycznych: „Czy ktoś organizuje kręgi w okolicy?”. Często odpowiedzią są kobiety, które już w takich przestrzeniach były – i chętnie Ci doradzą. Możesz też skontaktować się ze starszyzną – kobietami, które od lat prowadzą kręgi w Polsce i czuwają nad tą praktyką z mądrością i pokorą. Zwykle chętnie wskażą miejsca, w których możesz poczuć się bezpiecznie, wspierana i przyjęta. Krąg to nie tylko forma – to energia ludzi, którzy go tworzą. Warto znaleźć taki, który przemawia do Ciebie nie tylko głową, ale całym ciałem.
Dlaczego prowadzę kręgi?
Prowadzę kręgi, bo sama kiedyś szukałam takiej przestrzeni – cichej, prawdziwej, uważnej. I ją odnalazłam. Teraz chcę dzielić się tą możliwością z innymi. Tworzę kręgi, które są pełne obecności i czułości. Oparte na mądrości ciała, ciszy, prostym byciu razem. Takie, w których możesz usiąść w swojej prawdzie – bez potrzeby bycia „jakąś”. Takie, do których można wracać jak do domu. Zapraszam Cię do wspólnego kręgu “DLA SIEBIE” – zarówno na żywo, jak i online. Spotykamy się w zaufaniu, bez pośpiechu. Tworzymy wspólnotę, w której możesz być słuchana. Widzialna. Wolna. Jeśli czujesz, że to miejsce może być dla Ciebie – napisz. Nie musisz być gotowa. Wystarczy, że jesteś.

Autorka: Helena Rojek-Osowska — artystka, twórczyni, która łączy fotografię z emocją i opowieścią. W swojej pracy zagląda pod powierzchnię codzienności, wydobywając z niej głębię i autentyczność. Tworzy z serca – zmysłowo, naturalnie, w rytmie własnej wrażliwości. Wierzy, że sztuka może być drogą do przemiany – osobistej i społecznej – dlatego marzy o fundacji i biznesie, który nie tylko zarabia, ale także realnie pomaga. Jej projekty są jak lustra – odbijają prawdę, której często nie umiemy nazwać, ale którą potrafimy poczuć.

