Nowy Rok to dla wielu z nas czas planów i wielkich zmian. Chcemy schudnąć, nauczyć się czegoś nowego, rzucić złe nawyki. Czy postanowienia noworoczne zawsze mają sens? Dlaczego tak często porzucamy je już w styczniu? Jak zwiększyć szanse na ich realizację i co zrobić, gdy bliska nam osoba stawia sobie nierealne cele? Na te pytania odpowiada psychoterapeuta z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zielonej Górze — Piotr Zbigniew Kamrat, który zdradza, jak podejść do noworocznych planów z głową i uniknąć pułapki zniechęcenia.
Spis treści
Czy warto robić postanowienia noworoczne skoro i tak z dużym prawdopodobieństwem porzucimy je wraz z prozą życia, która nastąpi po pierwszym stycznia?
PZK: Nie generalizujmy tak od razu, bo są osoby, które zdecydowanie potrafią wytrwać w swoich postanowieniach. I od razu odpowiadam — tak, warto je robić, pod warunkiem, że traktujemy je jako narzędzie do refleksji, a nie obowiązek czy jakiś sztywny plan na kolejny rok życia. Postanowienia mogą pomóc nam uporządkować cele i zmotywować do działania. Problem pojawia się, gdy stawiamy sobie zbyt wygórowane wymagania albo robimy to pod presją otoczenia. Warto pamiętać, że najważniejsze to podejść do postanowień elastycznie i z wyrozumiałością wobec siebie. Wtedy mamy szansę na powodzenie.
Jakie postanowienia noworoczne są najpopularniejsze?
PZK: Z badań wynika, że najczęściej dotyczą one zdrowia i wyglądu – chcemy schudnąć, lepiej się odżywiać, zacząć ćwiczyć. Inne popularne cele to rozwój osobisty: nauka nowych umiejętności, czytanie większej liczby książek, porzucenie nałogów. Nie brakuje też postanowień finansowych, jak oszczędzanie czy spłata długów. Czyli zasadniczo cele są różne.
Kto najczęściej wyznacza sobie takie cele noworoczne?
PZK: Najchętniej cele wyznaczają sobie osoby młodsze i te, które mają silną potrzebę rozwoju osobistego. Dla wielu ludzi nowy rok to taki symboliczny moment, w którym chcą zacząć „z czystą, białą kartą”. Jednak postanowienia noworoczne robią nie tylko optymiści, ale także osoby, które chcą zmierzyć się z własnymi słabościami. Wreszcie zrobić coś, na co do tej pory nie miały siły czy możliwości.
Czy osoby, które nie robią postanowień, nie mają celów?
PZK: Niekoniecznie. Nie każdy potrzebuje nowego roku, by wyznaczać sobie cele. Dla niektórych to po prostu niepraktyczne – wolą wprowadzać zmiany na bieżąco, bez presji związanej z kalendarzem. Często osoby, które nie robią postanowień, mają swoje cele, ale realizują je w sposób mniej formalny. Warto pamiętać, że każdy ma inny styl podejścia do zmian i nie ma jednej „słusznej” drogi. Brak zapisanej kartki postanowień o niczym więc nie świadczy.
Co zrobić, jeśli bliska osoba zwierza nam się z nierealnego, naszym zdaniem, postanowienia noworocznego?
PZK: Przede wszystkim warto podejść do tematu z empatią. Dla tej osoby to postanowienie może być bardzo ważne. Możemy zapytać, dlaczego wybrała akurat ten cel, co chce przez niego osiągnąć, a także delikatnie zasugerować, że warto podzielić go na mniejsze kroki. Jeśli uważamy, że cel jest nierealny, możemy wspomnieć o alternatywach lub zasugerować, żeby podeszła do niego elastycznie. Kluczowe jest jednak, by nie odbierać tej osobie motywacji, a raczej pomóc jej spojrzeć na to w sposób praktyczny. Może warto pomóc wybrać koleżance dobry kurs angielskiego, skoro do samodzielnej nauki nie jest w stanie się zmobilizować?
Czy te noworoczne postanowienia w ogóle mają sens, skoro często przestajemy się nimi przejmować po kilku tygodniach?
PZK: Mają sens, oczywiście, że tak. Przede wszystkim są dla wielu z nas elementem nowego roku, założeniem, że uda nam się coś osiągnąć, zmienić i to już samo w sobie jest optymistyczne. Głęboki sens mają jednak wtedy, gdy są częścią szerszego procesu refleksji i planowania. To prawda, że wiele osób „porzuca” postanowienia już w połowie stycznia. To często wynika z braku konkretnego planu działania albo ze stawiania sobie zbyt wygórowanych oczekiwań. Ważne, by traktować postanowienia jako inspirację do działania, a nie jako wyzwanie, które nas przytłacza.
Jak w takim razie zwiększyć swoje szanse na realizację noworocznych planów?
PZK: Po pierwsze, warto ograniczyć liczbę postanowień do jednego lub dwóch celów. Po drugie, należy je jasno określić – na przykład zamiast „chcę biegać”, lepiej powiedzieć: „będę biegać dwa razy w tygodniu przez 30 minut”. Kluczowe jest też monitorowanie postępów i nagradzanie się za małe sukcesy. Nie bójmy się też modyfikować planu w trakcie – jeśli coś nie działa, spróbujmy innego podejścia. Bo gdy się zniechęcimy, to na pewno szybko zarzucimy swój cel.
Co zrobić, jeśli mimo wszystko i tak coś nie idzie po naszej myśli?
PZK: Ważne jest, by być dla siebie wyrozumiałym i nie traktować niepowodzeń jako porażek. Lepiej pomyśleć o tym, czego nas to doświadczenie nauczyło. Jeśli blisko połowa osób porzuca swoje postanowienia w pierwszych tygodniach roku, to znaczy, że wyzwania są normalne i nie muszą oznaczać końca naszych starań. Każdy dzień może być nową szansą na rozpoczęcie kolejnych działań. Jeśli bieganie zimą ewidentnie nam nie odpowiada, to spróbujmy wiosną, może będzie łatwiej. Albo dołączmy do działających w miastach grup biegaczy-amatorów. W grupie może być prościej wytrwać i wzajemnie się motywować.
Czy są takie osoby, które lepiej radzą sobie z dotrzymywaniem postanowień?
PZK: Tak, osoby bardziej zdyscyplinowane i te, które mają wsparcie społeczne, częściej osiągają swoje cele. Kluczową rolę odgrywa jednak nastawienie – jeśli wierzymy w sens naszych działań i widzimy w nich wartość, łatwiej nam wytrwać. Dobrze też, gdy nasze postanowienia są zgodne z naszymi wartościami i potrzebami, a nie wynikają z presji zewnętrznej.

Jak podejść do postanowień, by były źródłem radości, a nie frustracji?
PZK: Przede wszystkim podejdźmy do nich z ciekawością i otwartością. Postanowienia nie muszą być „sprawdzianem” naszej silnej woli. Mogą być okazją do lepszego poznania siebie, zbadania, co działa w naszym życiu, a co wymaga zmiany. Kluczowe jest, by nie traktować ich zbyt sztywno – życie bywa nieprzewidywalne, więc czasem warto po prostu dać sobie czas i przestrzeń na wprowadzanie zmian w swoim tempie. Ja staram się w tym roku obiecać sobie więcej wypoczynku i spędzania czasu z rodziną. A i znalezienie więcej czasu na czytanie… w tym roku to zdecydowanie postanowienia dostosowane do moich możliwości (śmiech).
Bardzo dziękuję za rozmowę!
PZK: Dziękuję i życzę wszystkim, by ich postanowienia były źródłem motywacji, a nie presji. No i udanego roku 2025!
Ze Zbigniewem Piotrem Kamratem rozmawiała Kamila Wilczyńska.

