Czy posiadanie pasji naprawdę działa niczym eliksir młodości? Dlaczego kobieta pełna energii, realizująca swój pomysł na życie, promienieje – niezależnie od wieku? O sile marzeń, sensie codziennych działań i o tym, dlaczego warto szukać siebie nawet po pięćdziesiątce – rozmawiamy z psychoterapeutą, specjalistą terapii uzależnień i coachem Zbigniewem Piotrem Kamratem. To rozmowa nie tylko o zdrowiu psychicznym, ale przede wszystkim – o radości życia, która zaczyna się tam, gdzie dajemy sobie prawo do bycia sobą.
Spis treści
Dlaczego posiadanie pasji jest dla naszego zdrowia psychicznego tak ważne?
Krótko? Bo daje sens. A nic nie buduje psychicznego dobrostanu tak skutecznie, jak poczucie sensu i sprawstwa. Pasja to coś, co robimy tylko „dla siebie”, nie dla lajków czy pieniędzy. Na sesjach często pracuję z kobietami, które gdzieś po drodze – między dziećmi, pracą, domem – zgubiły siebie. Pasja, w ich przypadku, to jak powrót do samej siebie. Do tego, kim się było, zanim nauczyliśmy się żyć według oczekiwań innych. To jest coś więcej niż hobby. To kontakt z tym, co nas w jakiś sposób porusza.
Niektóre kobiety mówią: „To nie dla mnie, nie mam czasu na pasję…” – co wtedy odpowiadasz?
Zawsze pytam: czy jesteś w stanie żyć długo w takim stanie, w takim zawieszeniu, jak teraz? Często słyszę, że nie. Że jest pustka, że wszystko kręci się wokół innych. I tu jest odpowiedź, bo przecież pasja to nie fanaberia – to taka tylko nasza przestrzeń. Bez niej nasze życie staje się tylko listą zadań. I zaczynamy gasnąć. Kobieta bez pasji to kobieta często właśnie zgaszona, smutna, nieszczęśliwa. A kobieta z pasją, promienieje, tryska energią I naprawdę często wygląda młodziej ! Mówię to bez przesady – bo to widać.
A więc pasja odmładza?
Tak! I to nie tylko metaforycznie. Są badania, które pokazują, że osoby zaangażowane w aktywności, które je pasjonują, rzadziej zapadają na depresję, mają niższy poziom kortyzolu (czyli hormonu stresu), lepiej śpią i są bardziej odporne na choroby cywilizacyjne. Dodatkowo – pasja aktywizuje mózg. Kiedy uczymy się czegoś nowego: malujemy, śpiewamy, szyjemy, tańczymy, uczymy się języków, mózg tworzy nowe połączenia neuronowe. To forma profilaktyki przed starzeniem się mózgu.
Czyli dobrze rozumiem, że to też profilaktyka zdrowia?
Zdecydowanie. Zarówno psychicznego, jak i poznawczego. Zwłaszcza w dojrzałym wieku. Nie bez powodu mówi się, że „człowiek żyje tak długo, dopóki ma o czym marzyć”. Brzmi być może banalnie, ale banałem nie jest. Osoby, które mają w sobie cel, ten swój rytuał, że np. raz w tygodniu chodzę na lekcje śpiewu albo malarstwa są bardziej stabilne emocjonalnie, mniej narażone na wypalenie, uzależnienia, depresję. Mają w sobie radość, która działa – już mówiąc tak obrazowo – niczym zbroja przeciw wielu życiowym kryzysom.
No dobrze, to, jakie pasje najczęściej odkrywają w sobie kobiety w terapii?
Przeróżne – niektóre zaczynają pisać, inne zapisują się na wolontariat, przekrój jest duży, choć najczęściej chyba to śpiew właśnie czy malowanie, czasem gra na instrumencie. I co ciekawe – to często są pasje, które były w nich od zawsze, ale zostały „odłożone na później”. Nie było przecież na nie czasu, bo dzieci, bo dom, bo „to nie ma sensu”. W terapii uczymy się, że to właśnie TO ma sens. Że kobieta, która wraca do siebie przez pasję, wraca też do życia. I do swojej młodości – nawet jeśli nie tej metrykalnej, to tej emocjonalnej.
A jak pasja wpływa na relacje z innymi?
Znakomicie. Po pierwsze, przestajemy żyć cudzym życiem, tym, co się dzieje u innych – i stajemy się ciekawsi dla tych innych, bardziej uważni. Po drugie – kobieta, która ma pasję, nie oczekuje, że w obszarze jej zainteresowań będzie tylko partner czy dzieci. To jest uwalniające często, że nie jest się tylko żoną, partnerką, mamą. Nagle pojawia się przestrzeń na rozmowy, na wzajemność. I przede wszystkim: pasja dodaje pewności siebie. Każdemu! A kobieta pewna siebie, która robi coś z radością – przyciąga ludzi. Z kimś takim chce się spędzać czas.
Często pasja chroni przed uzależnieniami i depresją. Dlaczego?
Bo działa jak naturalne źródło dopaminy – hormonu motywacji i radości. A to właśnie dopamina często jest „regulowana” przez nałogi – przez alkohol, zakupy, nałogowe korzystanie z mediów społecznościowych. Gdy człowiek nie ma zdrowych źródeł przyjemności, szuka jej w tym, co daje szybki zastrzyk – alkohol, narkotyki. Potem zostaje pustka. Pasja jest jak zdrowa dopamina – buduje, a nie niszczy. Pomaga przetrwać kryzysy. I daje energię.
Niektóre kobiety mówią: „Ale ja nie wiem, co mnie pasjonuje…” – i co wtedy?
Tak może się zdarzyć. Mówię wtedy trochę żartobliwie: nie szukaj pasji jak wielkiego powołania – szukaj wskazówek. Czegoś, co Cię porusza, co lubisz robić, co dawało Ci radość jako dziecku. Może to coś, co podziwiasz u innych, a sama się nie odważyłaś do tej pory? Może coś, co kiedyś robiłaś – a porzuciłaś? Czasem wystarczy wrócić do prostych rzeczy: ruch, śpiew, kontakt z ludźmi, z naturą. Ważne jest to, że można tak powiedzieć- pasji się nie znajduje – ją się rozpoznaje w sobie. A potem wystarczy pozwolić dać jej — mówiąc symbolicznie wiatru w skrzydła.
Co powiedziałbyś kobietom 50+, które mają w sobie przekonanie: „Już za późno”?
Powiedziałbym wprost: to największe kłamstwo, jakie można sobie powiedzieć. Naprawdę. Spotykam kobiety, które po pięćdziesiątce, po sześćdziesiątce, a nawet siedemdziesiątce zaczynają żyć naprawdę. Idą na kurs tańca, zaczynają pisać wiersze, uczą się hiszpańskiego albo jadą na pierwsze w życiu wakacje za granicę. To nie są wyjątki – tylko kobiety, które przestały pytać „czy wypada” i zaczęły pytać „co mnie uszczęśliwia”. I to one wygrały, one promienieją.
Brzmi jak dobry pomysł na siebie. A gdybyś miał podać „psychologiczną receptę na życie” – jaka by ona była?
Bardzo prosta:
1. Rób codziennie choć jedną rzecz tylko i wyłącznie dla siebie.
2. Otaczaj się ludźmi z pasją, którzy dadzą Ci energię do działania, bo sami ją mają.
3. Nie bój się próbować nowych rzeczy – nie oceniaj się, nie krytykuj.
4. Nie czekaj na „właściwy moment”. On nigdy nie przyjdzie, bo … on jest teraz.
5. Nie zapominaj o ruchu. Ruch to życie. A życie to ruch.

Na koniec – czego życzyć naszym czytelniczkom, które być może dopiero zaczynają swoją drogę do poszukiwania pasji?
Ciekawości. Odwagi. I czułości dla siebie. Bo nie musimy być w tym doskonałe. Nie o to chodzi, żeby być najlepszą malarką, śpiewaczką czy ogrodniczką. Chodzi o to, żeby być sobą – i dać sobie wreszcie szansę na realizację marzeń, przeżyć życie po swojemu.
Ten wywiad otwiera nasz cykl „Recepta na życie. Kobiety, które wiedzą, jak żyć”, w którym co miesiąc będziemy rozmawiać z inspirującymi kobietami, które pokazują, że siła, młodość i radość nie mają daty ważności. Bo recepta na długowieczność to nie tylko geny – to sposób, w jaki żyjemy.
Rozmawiała: Kamila Wilczyńska.

