Rodzimowierstwo słowiańskie jest systemem wierzeń odwołujących się do wierzeń i mitologii przedchrześcijańskich, które praktykowane były na ziemiach zamieszkałych przez ludy słowiańskie. W rozmowie z Katarzyną Ochman — Żerczynią w Rodzimym Kościele Polskim, wykładowczynią na Akademii Żerców obalamy mity związane z modą na słowiańskość i udowadniamy, że rodzimowierstwo nie jest weekendową atrakcją czy ezoteryczną ciekawostką.
Spis treści
W ostatnich latach widać wyraźny zwrot ku Słowiaństwu. Jak Pani myśli skąd ten wzrost popularności?
Większość obywateli i obywatelek naszego kraju od urodzenia jest Słowianami, często z domieszkami germańskimi, celtyckimi lub semickimi, zatem nie muszą się zwracać ku byciu czymś, czym już są. Zakładam, że pytanie miało być o zwrot ku rodzimowierstwu słowiańskiemu. Wiele osób zwraca się ku rodzimowierstwu słowiańskiemu, gdyż tam odnajduje rzeczywistą duchowość, zakorzenioną w naszej tradycji i historii. Dzięki rodzimowierstwu mogą doświadczyć żyjącej wiary, która rozwinęła się na naszych ziemiach naturalnie.
Bardzo często impulsem jest rozczarowanie postawą Kościoła Katolickiego, który przez liczne skandale na przestrzeni dziesięcioleci i stuleci skutecznie zniechęcił wielką część naszego społeczeństwa do siebie. Część z osób, które odeszły od Kościoła, wybrała nieuczestniczenie w życiu religijnym w ogóle. Inni, którzy potrzebowali znaleźć ujście dla swojej duchowości, zaczęli jej szukać w różnych źródłach. Jednym z nich stało się rodzimowierstwo słowiańskie.
W przypadku, gdyby w pytaniu chodziło o kulturę słowiańską, warto zwrócić uwagę na to, że oprócz systematycznych prób wykorzeniania przedchrześcijańskich tradycji przez Kościół na przestrzeni stuleci, słowiańskość nie była utożsamiana z prestiżem przez warstwy wyższe — szlachta kreowała się z potomków wojowniczych plemion sarmackich, potem na światowych Europejczyków. Słowiańscy byli ubodzy chłopi, z którymi ci pierwsi nie chcieli się utożsamiać.
“Zwrot ku słowiańskości” można zauważyć w okresie Romantyzmu na początku XIX wieku, gdy artyści (tacy jak Adam Mickiewicz lub Juliusz Słowacki) poszukiwali powrotu do natury i połączenia się ze swoim wnętrzem. Potem na końcu tego samego stulecia, zaistniała potrzeba umocnienia tożsamości narodowej, między innymi przez zwrot ku korzeniom. Ludzie zwracali się w kierunku “chłopskiej kultury”, którą uważali za tą będącą najbliżej przyrody. Pod koniec wieku istniał trend “chłopomanii”, gdzie prym wiedli tacy artyści jak Stanisław Wyspiański, Włodzimierz Przerwa-Tetmajer czy Lucjan Rydel. Jednak później, w czasach socjalistycznych, ta kultura była narzucona, co spotkało się, z tym że po zmianie ustrojowej roku 1989, ludzie zwrócili się ku temu, co do tej pory było im odmawiane, zaczęli czerpać garściami z innych kultur. Obecny powrót do rodzimej kultury może być próbą znalezienia na nowo czegoś, w czym możemy być wyjątkowi, czym możemy się chlubić. Tak jak nasi poprzednicy w XIX wieku, wiele osób stara się “powrócić do korzeni”.
Czym objawia się „moda na słowiańskość”? Jakie widzi Pani zagrożenia, które powstają na trendzie „mody na słowiańskość”?
Moda ta objawia się najczęściej nazywaniem rzeczy i wydarzeń “słowiańskimi”, nawet gdy te nie mają nic lub mają bardzo mało cokolwiek wspólnego ze słowiańskością. Przykładem są restauracje serwujące “słowiańskie, chłopskie jadło”, wypełnione składnikami, które na ziemie polskie dotarły dopiero w okresie Oświecenia (lub później), lub przylepianie etykiet z przymiotnikiem “słowiański” na dowolne alkohole, potrawy, ubiory czy zestawy “prawdziwie słowiańskich” zabiegów pielęgnacyjnych w SPA. Pojawiają się osoby oferujące kursy “autentycznej słowiańskiej gimnastyki” (która nie ma w sobie nic tradycyjnego), wtajemniczanie w “słowiańskie agmy” (ezoteryczna praktyka wypowiadania słowiańsko-brzmiących słów, które mają zapewnić połączenie z mistycznymi mocami) czy osoby twierdzące, że istnieją słowiańskie runy, w czasie gdy kultura słowiańska miała oralne podwaliny. W wyniku tej mody wiele osób spłyca znaczenie tego pojęcia i traktuje “słowiańskość” jako weekendową atrakcję lub ezoteryczną ciekawostkę, a nie zbiór kultur rozciągający się na wiele narodów, wielowiekowe tradycje czy wreszcie — w przypadku rodzimowierstwa i ludzi poszukujących swojej ścieżki duchowej — głęboki system wierzeń. Jest to jednak o wiele mniej szkodliwe niż ludzie, którzy szerzą fantazmaty o Wielkiej Lechii (rzekome wielkie, słowiańskie imperium pod wodzą plemion lechickich) czy przodkach którzy przybyli na nasze ziemie dzięki statkom kosmicznym.
Docenianie naszej kultury i poznawanie naszych korzeni jest ważne dla naszej tożsamości kulturowej, ale nie powinno odbywać się kosztem spłycania wartości naszego dziedzictwa czy szerzenia historycznej nieprawdy.
Jakie są najpopularniejsze mity związane ze Słowianami, które są dziś błędnie powielane?
Nie umiem powiedzieć, który mit jest najpopularniejszy. Może ten, że Słowianie byli tu od zawsze? Plemiona słowiańskie zawędrowały do naszej części Europy dopiero około V-VI wieku naszej ery. Przed przybyciem Słowian, polskie ziemie zamieszkiwało wiele plemion — Goci, Wenedowie, Lugiowie, Silingowie i wiele innych. Słowiańskie plemiona (gdyż nie był to jeden monolit, a raczej związki plemion) przybyły do Europy dość późno, w okresie wędrówki plemion. W niektórych przypadkach wyrugowali plemiona, które przedtem mieszkały na danym obszarze, w innych przypadkach doszło do włączenia ich w swoje struktury. Od tamtego czasu, potomkowie plemion, które przywędrowały na ziemie polskie, nieprzerwanie zamieszkują nasz kraj.
Czym jest rodzimowierstwo słowiańskie i na czym polega?
Rodzimowierstwo jest systemem wierzeń odwołujących się do wierzeń i mitologii przedchrześcijańskich, które praktykowane były na ziemiach zamieszkałych przez konkretne grupy etniczne. Rodzimowierstwo słowiańskie odwołuje się do wierzeń praktykowanych na ziemiach zamieszkałych przez ludy słowiańskie — analogicznie, istnieje rodzimowierstwo germańskie, rodzimowierstwo helleńskie, rodzimowierstwo celtyckie, itd. W przeciwieństwie do religii objawionych lub założonych, do których zaliczają się wyznania takie jak chrześcijaństwo, judaizm, islam czy sikhizm, rodzimowierstwo słowiańskie jest zaliczane do religii naturalnych, czyli takich, które rozwinęły się naturalnie wraz ze społeczeństwem, które je wyznawało. Są to wierzenia oparte na tradycji przekazywanej w ciągu pokoleń, a nie dogmatach. W zależności od formy wyznania, jaką przyjmuje dany rodzimowierca, można określić tę wiarę jako politeistyczną, henoteistyczną lub panteistyczną.

Jakie są najpopularniejsze święta słowiańskie?
Dla każdej osoby inne święto jest tym najważniejszym. Uważanie jednego za bardziej popularne niż wszystkie inne byłoby niesprawiedliwością. Główne święta są obchodzone w czasie równonocy i przesileń, czyli Jare Gody (w czasie równonocy wiosennej), Noc Kupały (w czasie przesilenia letniego), Święto Plonów (w czasie równonocy jesiennej) oraz Szczodre Gody (podczas przesilenia zimowego). Dodatkowo między tymi głównymi świętami są także Dziady (jesienne i wiosenne), święta Welesowe, Perunowe, Mokoszowe… każde z tych świąt jest na swój sposób ważne, każde wyróżnia się czymś wyjątkowym. Przeczytaj również artykuł pt.: Kalendarz zwyczajów i świąt słowiańskich.
Czym jest gimnastyka słowiańska i na czym polega?
“Gimnastyka słowiańska” nie jest w żadnym wypadku jakkolwiek związana z przedchrześcijańskimi tradycjami naszych ziem. Jej “pradawne” korzenie sięgają roku 1999, gdy profesor filozofii na uniwersytecie w Mińsku, Giennadij Adamowicz, opublikował podręcznik pod tytułem “Stojąca woda”. W tym dziele profesor przypisuje źródło tej gimnastycznej sztuki kobiecie z białoruskiego Polesia, która pokazała mu większość z 27 ćwiczeń kluczowych dla tej praktyki. Nie wymienia jednak, skąd ta kobieta miała o nich wiedzę, ani o tradycji, na którą mogłaby się powoływać. Adamowicz wyszkolił potem pierwsze instruktorki, które przyczyniły się później do popularyzacji tej praktyki w latach dziesiątych XXI wieku. Zaczęto zakładać szkoły na Białorusi, Ukrainie i w Rosji, wydawać certyfikaty ukończenia kursu, a do samej gimnastyki zaczęto dodawać elementy jogi, tantry i tańca. Idea tego, by włączyć do tego elementy duchowe, wyszła ponownie od profesora Adamowicza, który w swoich kolejnych książkach dodał elementy “horoskopu słowiańskiego” (który, tak samo, jak wyżej wymieniona gimnastyka, nie ma żadnych potwierdzonych źródeł historycznych lub etnologicznych). Praktyki, które promuje “gimnastyka słowiańska” wybiły się na fali mody na słowiańskość, stając się atrakcją między kobietami (gdyż jest ona skierowana głównie do nich), spłycając przy tym słowiański dorobek kulturowy i traktując słowiańską duchowość jako rekwizyt.
Z czym więc można połączyć gimnastykę słowiańską?
Jeśli jest jakikolwiek nurt, z którym można “gimnastykę słowiańską” luźno połączyć, to ezoteryczna praktyka “jogi runicznej”, która powstała w okresie międzywojennym z inicjatywy niemieckich ezoteryków, Friedricha Marby’ego oraz Siegfrieda Kummera. Opisana została w dziele “Runengymnastik”, gdzie autorzy opierają się na zdobieniach ze złotych rogów z Gallehus, straconych w czasie działań wojennych, gdzie przedstawione są postaci w pozycjach naśladujących germańskie runy. Praktyka ta opisywana była później w latach 50. przez Karla Spiesbergera, który potem w latach 70. zaczął prowadzić jej kursy. Celem kursu było nawiązanie połączenia i komunikację z germańskimi runami. “Gimnastyka słowiańska” może być próbą rozwinięcia własnej praktyki ezoterycznej idącej w podobnym kierunku.
Które zioła były szczególnie cenione przez Słowian i dlaczego?
Prawdopodobnie wszystkie, które były użyteczne. Nie mamy żadnych potwierdzonych informacji o tym, aby którekolwiek z nich było szczególnie faworyzowane przez naszych przodków. Można jednak wspomnieć, że ziołolecznictwo ma bogatą tradycję wśród wszystkich europejskich (i nie tylko) kultur w epoce przedchrześcijańskiej. Kontynuowane było również w okresie dominacji chrześcijaństwa na naszych ziemiach, chociaż w mniejszym zakresie, ze względu na nieprzychylną opinię Kościoła o tradycyjnych praktykach.
Najbardziej magiczną rośliną na pewno można nazwać mistyczny kwiat paproci, który miał wyrastać i kwitnąć tylko przez jedną noc, w czasie Nocy Kupały. Kwiat ten ma możliwość nie tylko spełniania życzeń, ale jego poszukiwanie jest także idealną okazją do łączenia się par w trakcie poszukiwania tej legendarnej rośliny.

Jakie tradycje i wierzenia Słowiańskie przetrwały do dziś?
Wiele z przedchrześcijańskich praktyk przetrwało do dziś, często w okrojonych formach. Dożynki, pochód z Marzanną, Noc Kupały, zostawianie pustego miejsca przy stole dla przodków, pielęgnowanie pamięci o nich przez odwiedzanie ich grobów, nie tylko w okresie jesiennym, zakaz kąpieli w rzekach, jeziorach i morzu przed rozpoczęciem lata… Niektóre ze zwyczajów, które są praktykowane u chrześcijan, także mają korzenie w rodzimych praktykach, takie jak obchodzenie Bożego Narodzenia w czasie przesilenia zimowego oraz Wielkanocy blisko równonocy wiosennej. W kulcie świętych możemy z kolei znaleźć próbę zaadaptowania politeistycznych wierzeń do nowej, monoteistycznej wiary.
Mimo wielu przeciwności losu, dzięki uporowi niezliczonych pokoleń naszych przodków i ich przywiązaniu do tradycji, możemy dalej kultywować przynajmniej część z dawnych obyczajów. Dzięki staraniom współczesnych rodzimowierców oraz pasjonatów kultury, wierzenia i zwyczaje naszych przodków będą przekazane kolejnym pokoleniom, oby jak najdłużej.
Katarzyna Ochman — Żerczyni w Rodzimym Kościele Polskim, wykładowczyni na Akademii Żerców. Absolwentka Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Miłośniczka historii gotowania oraz nauki języków obcych.

