Każdy z nas przeżył kiedyś jakąś stratę. I chociaż jest to bardzo ludzkie doświadczenie, to jednak mamy wielką trudność się temu poddać. Próbujemy pisać własny scenariusz, uciekamy od trudnych emocji i często nie chcemy zobaczyć rzeczy takimi, jakimi naprawdę są. Nie ma uniwersalnego przepisu na to, jak mogłabyś sobie poradzić po stracie kochanej ci osoby. Bo my ludzie jesteśmy różni. Nasze historie są wyjątkowe. I każdy z nas inaczej odczuwa brak bliskiej osoby.
Nawet nie znając twojej osobistej historii i nie wiedząc, czy straciłaś dziecko, ukochanego rodzica czy przyjaciółkę, czy zostałaś wdową, chciałabym ci podsunąć te parę rzeczy:
- Pozwól sobie, żeby przeżyć swoją żałobę.
- Zajmij się swoimi emocjami.
- Wyrusz w wewnętrzną podróż i zanurz się w sobie.
- Odkryj, kim jesteś teraz po stracie.
- Zadbaj o swoja fizyczność.
Spis treści
Żałoba to czas tranzytu
Daj sobie czas i przeżyj żałobę po swojemu, bo jest to czas zarezerwowany tylko i wyłącznie dla ciebie. Osobiście nazywam ten czas, czasem tranzytu. Bo jesteś jakby zawieszona między dwoma światami – tym starym, za którym tęsknisz i tym nowym, którego się boisz. I oba światy odbierasz jak otwarte rany.
Ważne jest, żebyś w tym czasie nie wywierała na siebie żadnej presji, że coś musisz, albo że coś idzie za wolno. Albo że minęło tyle miesięcy, a ty ciągle jeszcze płaczesz. To dobrze, że płaczesz, daj sobie przestrzeń na przeżywanie wszystkich swoich emocji. Ten czas jest właśnie po to. I nie daj się ponaglać z zewnątrz. Żałoba jest jak rzeka, która zmienia nieustannie swój bieg.
Co może pomóc podczas żałoby?
- Podzielę się z tobą, co mi pomogło po stracie:
- Pozwól sobie na bycie sobą.
- Daj upust swoim uczuciom, ale też świadomie pracuj ze swoimi emocjami.
- Nazywaj rzeczy po imieniu – np. jak się dzisiaj czujesz? Co to za emocja?
- Możesz wszystko. I nie pozwól, żeby inni dyktowali, co masz robić.
- Czas jest ważny, ale on nie uleczy twojej rany.
Okres żałoby to nie jest czas na umysł i trzeźwe myślenie, bo mózg wtedy wariuje. To jest najlepszy moment, abyś pokochała siebie i odkryła czułość. Dlatego — rób to, co czujesz.
Strata bliskiej osoby to emocjonalny armagedon
Dlaczego emocje po stracie bliskiej osoby są takie bolesne? Bo każda strata jest twoją małą śmiercią. Tracisz człowieka, którego kochałaś, tracisz swoje stare życie i stoisz naga w nowej rzeczywistości. A twoje emocje są jak rollercoaster. Nie wiesz, jak unieść to nowe. I masz na to wielką niezgodę.
Dlatego tak ważne jest, żeby nie tłumić swoich emocji i pracować z nimi po stracie. Bo ta praca uwalnia cię od cierpienia i stwarza fundamenty do nowego życia. Ale też daje ci przestrzeń na pożegnanie się ze starym życiem.
Kiedy konfrontujesz się z tym, co boli, to jest to pierwszy krok w kierunku do uzdrowienia. To nie jest rozdrapywanie ran. To jest świadome zmierzenie się z własnymi uczuciami. Na początku przede wszystkim z tymi, które ci najbardziej doskwierają. Jakie są to emocje u ciebie? Żal, smutek, pustka, złość? Często nasz emocjonalny ból, był już w nas dużo wcześniej, a przez śmierć bliskiej osoby wypływa na powierzchnię i staje się on dużo silniejszy. Oprócz emocji są również przekonania. Praca z przekonaniami przyniesie ci wewnętrzny spokój. Dzięki temu zaczynasz widzieć świat innymi oczami. Każda przepracowana emocja i każde zresetowane przekonanie są krokiem milowym na drodze do nowego, wolnego od bólu życia.
Kim jestem po stracie bliskiej osoby?
Strata zabiera ci twoją starą tożsamość. Nagle, w ciągu kilku minut twój znany świat przestaje istnieć, a ty nie wiesz, kim jesteś teraz. Twoja rola mamy, żony czy córki odeszła wraz z osobą, która umarła. Jesteś teraz zupełnie inną osobą. Czujesz zagubienie.
Również twoja codzienność się zmienia. Masz wrażenie, że rozjeżdżasz się w rzeczywistości. I możesz to odczuwać również bardzo cieleśnie. Dochodzi do ciebie, jak bardzo byłaś od tej osoby zależna. Albo – jak bardzo jesteś teraz bez niej bezradna. I widzisz też, że wszystkie twoje marzenia legły w gruzach.
Jednym słowem – całe twoje życie staje na głowie. I wszystko, co znałaś, nabiera innej wartości – praca, przyjaciele, rodzina. Kiedy zdefiniujesz się od nowa, to będzie ci dużo łatwiej odnaleźć się w nowym życiu. Bo kiedy zadajesz sobie pytanie „kim jestem teraz, już bez człowieka, którego kochałam?”, to skupiasz się na tym, co jest teraz, a nie na tym, czego już nie masz.
Takie podejście pomoże ci przejść przez trudny czas po stracie. Bo inwestujesz całą swoją energię w odkrywaniu tego, jakim człowiekiem się stałaś. A kiedy odkrywasz „kim jesteś”, to twoje uczucie zagubienia stopniowo maleje. I pojawia się nadzieja, że ten stan jest chwilowy, że możesz go zmienić. To, o czym pisze, to czuła droga serca, to zaopiekowanie się sobą, to budowanie swojej nowej przyszłości.
Twoje ciało to więcej niż tylko parę komórek
Bardzo ważne jest po stracie bliskiej osoby zadbać o swoją fizyczność. A mam tu na myśli wszystko, co jest związane z ruchem, jedzeniem i dotykiem. Często po stracie głowa daje tak popalić, że człowiek nie jest w stanie ogarnąć codzienności – gotowania, jedzenia czy wychodzenia na spacer. Tylko siedzi i toczy wewnętrzną walkę. Dbanie o ciało może być bardzo wdzięcznym wentylem dla samej głowy. Bo spacer na świeżym powietrzu albo joga w grupie mogą być chwilową odskocznią od natrętnych myśli. Twoje ciało jest również twoim kompasem. Ono zaczyna chorować, kiedy tłamsisz w sobie zbyt długo emocje smutku, żalu, gniewu albo stresu. Tu dobrze zrobi ci praca z emocjami albo na przykład masaż.
Tak, chciałbym cię zachęcić do regularnego umawiania się na masaż. Nie mam na myśli żadnego konkretnego, wybierz sobie taki, który ci najbardziej odpowiada. Ciało kocha dotyk, a po śmierci bliskiej osoby jesteś na odwyku. Pozwól się dotykać. Pozwól sobie rozmasować miejsca, które cię bolą. Bo tak jak pisałam wyżej – ciało zapisuje twój ból. I czasami taki masaż nie tylko da ci rozluźnienie, ale też pomoże upuścić stłamszone emocje.
Podróż w głąb siebie
Wierzę, że kreujemy nasz świat od środka na zewnątrz. I że wszystko jest energią, a my jesteśmy czymś więcej, niż tylko ciałem. Dlatego, kiedy zanurzysz się głęboko w sobie, to zawsze doznasz ukojenia. Poznajesz się lepiej, więcej rzeczy zrozumiesz. Zaczynasz też dochodzić do źródła swojego cierpienia i go własnoręcznie zmieniać. Ta droga uczy cię odpowiedzialności za swoje myśli. Daje też narzędzia, jak uspokoić umysł i zaznać spokoju ducha. A to po stracie jest to prawdziwym balsamem dla twojej zranionej duszy.
Mnie osobiście ta ścieżka bardzo pomogła. Teraz z perspektywy czasu mogę nawet powiedzieć, że uratowała mi życie. Duchowość odkryłam jeszcze przed śmiercią syna. Po jego odejściu ten proces nurkowania w sobie stał się jeszcze intensywniejszy. Jeździłam na ceremonie i byłam 3 razy na Vipassanie (10-dniowa medytacja w ciszy). Dużo medytowałam. Zresztą robię to regularnie do tej pory. Okryłam też non-duality, inaczej zwane advaita wedanta. Jest to rodzaj zrozumienia świata, które ma swoje korzenie w filozofii hinduskiej. Nasz świat jest dualny – jest dobro i zło albo radość i smutek. Non-duality jest duchową ścieżką, w której chodzi o poczucie niedualności i zrozumienia, że każda emocja jest stanem. A poza tym stanem jest tylko jedno źródło, które wszystko tworzy.
Kiedyś byłam mamą
Strata jest moim osobistym doświadczeniem. W 2015 zmarł nagle mój syn i świat, który znałam, przestał istnieć. Nigdy nie było dla mnie opcją poddać się temu cierpieniu.
Bo raz – życie w cierpieniu jest męczarnią. Dlatego krótko po śmierci syna wybrałam się w najbardziej wymagającą podróż mojego życia. Dużo pracowałam z emocjami i przekonaniami. Robiłam to sama lub na sesjach. Po drodze było czarno, ale im więcej pracowałam z moim cieniem i im więcej zagłębiałam się w sobie, tym robiło się jaśniej. I teraz jestem już po tej jasnej stronie.
A dwa — wierzę, że wszystko, co nam się przytrafia, ma dla nas jakiś sens. Dlatego już dosyć wcześnie zapragnęłam odnaleźć sens straty mojego syna. Również dlatego, żeby jego śmierć nie poszła na marne. Teraz wiem, że dzięki mojej transformacji straty, mogę pomóc innym. I wiem, jak zamienić stratę w miłość.

Autorka: Małgorzata Fabricius — pomagam odkryć i pokochać życie po stracie na nowo. Wierzę, że bolesne doświadczenia są inicjacją do wewnętrznej transformacji i dojrzałości, jako człowieka. Jestem twoją przewodniczką, mentorką i towarzyszką na drodze do rozpakowania tego „niechcianego prezentu od życia”. Bo kiedy swoją stratę „rozpakujesz”, będzie ci nie tylko łatwiej pożegnać to, co straciłaś, ale też odkryjesz w sobie ciekawość i chęć otwarcia się na nowe życie. Bo tak naprawdę szczęście, miłość czy wewnętrzny spokój są na wyciągnięcie twojej ręki. W czasie naszej wspólnej pracy pomagam ci je odkryć i ucieleśnić w twojej nowej rzeczywistości. Żebyś finalnie zaakceptowała swoją stratę i z całego serca umiłowała siebie. Strona www: www.kochamcomam.pl.

