„Nie ma powodu, żeby narzekać… a ledwo się trzymam” [LIST DO REDAKCJI]

  • Post published:
You are currently viewing „Nie ma powodu, żeby narzekać… a ledwo się trzymam” [LIST DO REDAKCJI]

Napisała do nas kobieta, która – jak sama twierdzi – „nie ma powodu, żeby narzekać”. Ma rodzinę. Pracę. Dom. Znajome. Plany. Czasem nawet znajduje chwilę na wypicie ciepłej kawy. Patrząc z boku, można pomyśleć: świetnie sobie radzi. Tylko ona wie, ile kosztuje ją to „radzenie sobie”. Oto list do redakcji od kobiety, która z zewnątrz radzi sobie ze wszystkim, a w środku jest już bardzo zmęczona.

„Przecież wszystko jest w porządku”

„Droga Redakcjo, nie wiem właściwie, od czego zacząć. Chyba od tego, że jestem zmęczona. Nie tak zwyczajnie. Nie chcę powiedzieć, że »miałam ciężki dzień« czy, że »potrzebuję się wyspać«. Jestem zmęczona tym, że cały czas o czymś pamiętam. Że rano, zanim jeszcze wstanę z łóżka, moja głowa już pracuje. Co dzieci mają dziś w przedszkolu. Czy jest chleb? Czy odpisałam na wiadomość? Co z pracą. Czy zapłaciłam rachunek? Kiedy lekarz. Kiedy zebranie. Co kupić na weekend. Co ugotować. Kto odbiera dzieci. Co zrobić z prezentem na urodziny.

Potem wstaję. Maluję się. Ubieram. Robię śniadanie. Budzę dzieci. Szukamy skarpetek, których oczywiście nie ma tam, gdzie powinny być. I wychodzimy. W pracy jestem tą samą osobą co zawsze. Uśmiechniętą. Konkretną. Odpowiadam na wiadomości. Robię swoje. Rozmawiam z ludźmi. Czasami nawet żartuję. Nikt nie pyta, czy mam siłę. A nawet jeśli ktoś pyta, odpowiadam:

»Jasne. Wszystko dobrze«. Bo co mam powiedzieć? Że czasami mam ochotę zamknąć się w łazience i przez pięć minut po prostu siedzieć w ciszy? Że zdarza mi się patrzeć na dzieci i czuć ogromną miłość, a chwilę później marzyć o tym, żeby przez jeden dzień nikt mnie o nic nie prosił? Że wieczorem, kiedy wreszcie wszyscy zasną, zamiast cieszyć się spokojem, siedzę i nie mam już siły nawet wybrać filmu? Że czasami płaczę nie dlatego, że wydarzyło się coś strasznego.

Tylko dlatego, że ktoś pyta: »Jak się masz?« I nagle nie wiem, co odpowiedzieć. Najgorsze jest chyba to, że naprawdę nie mam na co narzekać. Mam dobre życie. Tylko coraz częściej nie mam siły go przeżywać. Czy można być wdzięczną za swoje życie i jednocześnie być nim potwornie zmęczoną?”

Można mieć dobre życie i nie czuć się dobrze

To pytanie zostaje z nami na długo. Bo być może jedna z najbardziej męczących rzeczy w dorosłym życiu polega właśnie na tym, że nie zawsze potrafimy wskazać jeden konkretny powód swojego zmęczenia. Nie było katastrofy. Nikt nie umarł. Nie wydarzyło się nic, co można byłoby opowiedzieć przy kawie. Po prostu przez miesiące, a czasem lata, dokładamy kolejne rzeczy.
Jeszcze jedno zadanie. Jeszcze jeden telefon. Jeszcze jeden termin. Jeszcze jedna prośba. Jeszcze tylko dziś. Jeszcze tylko ten tydzień. Jeszcze tylko do końca projektu. Jeszcze tylko dzieci trochę podrosną. I któregoś dnia orientujemy się, że życie, które miało być dobre, zaczęło być przede wszystkim do udźwignięcia.

To ważne rozróżnienie:

  • Można kochać swoje dzieci i być zmęczoną macierzyństwem.
  • Można lubić swoją pracę i być wyczerpaną pracą.
  • Można kochać partnera i potrzebować od niego więcej wsparcia.
  • Można być wdzięczną za to, co się ma, i jednocześnie mieć poczucie, że jest tego za dużo. Jedno nie unieważnia drugiego.

„Daję radę” nie zawsze znaczy „mam się dobrze”

Są kobiety, które bardzo długo funkcjonują mimo ogromnego obciążenia. Przychodzą do pracy. Odwożą dzieci do przedszkola, szkoły, na zajęcia dodatkowe i do kolegów. Robią zakupy. Pamiętają o urodzinach. Oddzwaniają. Załatwiają. Organizują. Planują wakacje. Kupują prezenty. Pilnują terminów. I jeszcze wyglądają tak, jakby wszystko było pod kontrolą. To właśnie dlatego ich zmęczenie może pozostać niewidoczne.

Bo świat nauczył nas rozpoznawać cierpienie przede wszystkim wtedy, kiedy przestajemy funkcjonować. A przecież człowiek może funkcjonować bardzo długo, jednocześnie czując, że wewnętrznie jest coraz bliżej granicy. Nie każda zmęczona kobieta wygląda na zmęczoną. Nie każda przeciążona osoba mówi: „nie daję rady”. Czasami mówi: „Spokojnie, zrobię”.

Najtrudniejsza rzecz? Pamiętanie o wszystkim

W liście Anastazji z Bydgoszczy szczególnie mocno wybrzmiewa jedno zdanie: „Jestem zmęczona tym, że cały czas o czymś pamiętam”. To coś więcej niż lista obowiązków. Chodzi również o ciągłe planowanie i przewidywanie. Co będzie jutro? Czego zabraknie? Co trzeba kupić? Kto może odebrać dziecko? Czy wszystko jest przygotowane? Czy o czymś nie zapomniałam? Ta niewidoczna warstwa organizowania codzienności bywa określana jako mental load, czyli obciążenie psychiczne związane z pamiętaniem, planowaniem i koordynowaniem spraw. I właśnie dlatego czasem trudno naprawdę odpocząć. Bo siedzi na kanapie. Ale głowa nadal jest w pracy. Albo w kuchni. Albo przy kalendarzu. Albo przy jutrze.

Zadbana, uśmiechnięta, obecna. Tylko coraz mniej dla siebie

Jest jeszcze jedna pułapka. Kobieta, która wygląda dobrze, często sama zaczyna podważać swoje zmęczenie. Przecież zrobiła paznokcie. Przecież była u fryzjera. Przecież spotkała się z przyjaciółką. Przecież pojechała z rodziną na weekend. Przecież była na urlopie. Więc dlaczego nadal czuje pustkę albo wyczerpanie? Bo troska o wygląd nie zawsze oznacza odpoczynek. Spotkanie towarzyskie nie zawsze daje regenerację. Urlop nie zawsze rozwiązuje przeciążenie. A kąpiel przy świecach nie zdejmie z głowy trzydziestu spraw, za które czujemy się odpowiedzialne. Być może dlatego współczesna opowieść o self-care czasem mija się z prawdziwymi potrzebami kobiet. Bo łatwiej kupić kolejną maseczkę niż przyznać: „potrzebuję, żeby ktoś przez chwilę przejął ode mnie odpowiedzialność”.

„Nie chcę uciekać od swojego życia”

To chyba najbardziej poruszające zdanie, jakie można powiedzieć o zmęczeniu. Nie chcę innego życia. Chcę tylko przestać być tak zmęczona tym, które mam. Nie chcę przestać być mamą. Nie chcę rzucać pracy. Nie chcę zostawiać rodziny. Nie chcę wyjeżdżać na drugi koniec świata.
Chcę czasami usiąść i nie mieć poczucia, że powinnam właśnie coś robić.
Chcę nie być potrzebna przez chwilę.
Chcę móc powiedzieć „nie wiem”.
Chcę móc nie pamiętać.
Chcę, żeby ktoś czasem pamiętał za mnie.
Może właśnie tego potrzebuje wiele kobiet. Nie kolejnej instrukcji, jak być bardziej efektywną. Nie kolejnego sposobu na lepsze zarządzanie czasem. Nie kolejnego wyzwania. Tylko odrobiny przestrzeni.

Czy można być wdzięczną i jednocześnie mieć dość?

Można. Wdzięczność nie jest umową, w której zobowiązujemy się nigdy nie czuć zmęczenia. Miłość do dzieci nie oznacza, że każda chwila macierzyństwa będzie łatwa. Dobra praca nie gwarantuje, że nigdy nie poczujemy przeciążenia. Bliskość z drugim człowiekiem nie oznacza, że nie będziemy potrzebować samotności. Możemy jednocześnie mówić: „kocham swoje życie”. I: „potrzebuję w nim czegoś zmienić”. To nie jest niewdzięczność. To może być uważność na siebie.

A kiedy zmęczenie przestaje być tylko zmęczeniem?

Nie każde zmęczenie oznacza problem zdrowotny czy psychiczny. Zdarza się jednak, że długotrwałe wyczerpanie, obniżony nastrój, trudności ze snem, utrata zainteresowań, problemy z koncentracją czy wyraźne pogorszenie codziennego funkcjonowania wymagają większej uwagi. Jeśli taki stan trwa, nasila się albo zaczyna wpływać na życie, relacje czy pracę, dobrze porozmawiać z lekarzem lub specjalistą zdrowia psychicznego. Nie po to, żeby od razu nadać swojemu samopoczuciu etykietę. Po to, żeby nie zostawać z nim samej. Bo czasami za poczuciem wyczerpania rzeczywiście stoi przeciążenie życiem. Czasami jednak przyczyna jest inna i warto ją sprawdzić.

Może nie potrzebujesz być silniejsza

Być może przez lata słyszałaś, że jesteś silna. I prawdopodobnie rzeczywiście jesteś. Tylko siła nie powinna oznaczać konieczności ciągłego dźwigania. Może nie potrzebujesz nauczyć się robić jeszcze więcej. Może nie potrzebujesz lepiej zarządzać każdym kwadransem. Może nie potrzebujesz kolejnego planu. Może potrzebujesz wreszcie zauważyć siebie w tym całym życiu, które tak dobrze urządziłaś dla innych.

A może potrzebujesz usłyszeć coś bardzo prostego: nie musisz mieć katastrofy, żeby mieć dość. Nie musisz udowadniać, że jesteś zmęczona. Nie musisz zasługiwać na odpoczynek. Nie musisz czekać, aż całkiem zabraknie Ci siły.

Droga Anastazjo z Bydgoszczy, nie znamy wszystkich szczegółów Twojego życia. Nie wiemy, czego potrzebujesz najbardziej. Ale dziękujemy Ci za ten list. Bo być może właśnie w tym zdaniu: „Mam dobre życie, tylko nie mam już siły go przeżywać” odnalazła się dziś niejedna kobieta. I może żadna z nas nie musi się z tego tłumaczyć.

A Ty?
Co najbardziej Cię męczy, czego inni nie widzą? Możesz napisać do naszej redakcji. Nie musisz mieć gotowej historii. Nie musisz umieć jej dobrze opowiedzieć. Czasami wystarczy jedno zdanie. Być może właśnie od niego zacznie się kolejny list.

Redakcja e-Wenus.pl

e-Wenus.pl to najlepszy portal dla kobiet i cyfrowy magazyn tworzony przez kobiety i dla kobiet. Poruszamy tematy ważne dla współczesnych kobiet – przedsiębiorczych, aktywnych zawodowo, mam, singielek i wszystkich, które żyją na własnych zasadach. Inspirujemy, wspieramy rozwój osobisty i zawodowy, dzielimy się praktycznymi poradami na temat życia, zdrowia, finansów, stylu, macierzyństwa, kultury, mody, urody, relacji i kobiecych pasji. Promujemy kobiece inicjatywy i wspieramy kobiece marki, pokazując siłę kobiecej społeczności. Nasz cykl „Pasjonatki” to historie kobiet, które realizują swoje marzenia z pasją i odwagą. Sprawdź więcej w zakładce redakcja nowoczesnego magazynu dla kobiet!

Buduj z nami e-Wenus.pl – energię, która napędza Polki

e-Wenus.pl to coś więcej niż portal – to kobiecy głos pełen pasji i czułości, który dociera do Polek na całym świecie. Wierzymy w siłę kobiecej solidarności. Jeśli cenisz jakość, którą dostarczamy, zostań naszą Mecenaską. Wspierając nas symboliczną kawą, bezpośrednio finansujesz rozwój platformy, która daje głos innym kobietom. Razem budujemy przestrzeń pełną wartości. Napędź nasze działania symboliczną kawą → 💕☕