Jul. Boże Narodzenie. To wyjątkowy czas w wielu kulturach, choć sposób jego obchodzenia różni się w zależności od kraju. Norwegia, znana z surowego klimatu i pięknych krajobrazów, obfituje w tradycje, które łączą dawne wierzenia z chrześcijaństwem oraz nowoczesnymi zwyczajami. Warto poznać ich historię, zrozumieć znaczenie regionalnych różnic i spojrzeć na nie w kontekście polskich świąt, które również mają bogatą symbolikę. Jak wyglądają Święta Bożego Narodzenia w Norwegii i Polsce?
Norwegia i Polska – dwa państwa o odmiennych tradycjach i podejściu do świąt – łączą wartości takie jak rodzina, bliskość i ciepło domowego ogniska. W tym artykule przedstawię Ci norweskie zwyczaje, ich pochodzenie i regionalne różnice. Porównam je do znanych nam polskich tradycji. Wyjaśnię, dlaczego świąteczna mentalność Norwegów wpłynęła na sposób celebrowania tego czasu w mojej rodzinie. Wszak od ponad dekady Norwegia jest moim domem, chociaż Jul spędzamy tradycyjnie w Polsce.
Spis treści
Historia świątecznych tradycji w Norwegii
Norweskie święta, znane jako Jul, mają korzenie zarówno w pogańskich obrzędach, jak i chrześcijańskich wierzeniach, a dziś są mieszanka ze współczesnymi praktykami. Wikingowie obchodzili zimowe święto Jól, które upamiętniało przesilenie zimowe. Był to czas ucztowania, składania ofiar bogom oraz radowania się z najkrótszego dnia w roku, które miało powrócić po najdłuższej nocy w roku. Symbolizowało ono zwycięstwo światła nad ciemnością, co było szczególnie ważne w regionie, gdzie zima oznaczała długie, ciemne noce. Po wprowadzeniu chrześcijaństwa w X wieku Jól połączono z Bożym Narodzeniem, ale wiele pogańskich elementów przetrwało do dziś, takich jak palenie dużego polana – symbolu ciepła i światła – czy przygotowywanie specjalnych potraw na ucztę świąteczną. Inne zaadaptowano i połączono z Bożym Narodzeniem.
Przykładem jest Julenisse – świąteczny skrzat, który wywodzi się z wierzeń o nisse, opiekunach domostw. Dziś Julenisse przynosi prezenty dzieciom, podobnie jak Święty Mikołaj w Polsce. Jednak norweskie dzieci nadal zostawiają mu miseczkę owsianki, co nawiązuje do dawnych obyczajów.
Adwent – czas oczekiwania i przygotowań
Ulice już w połowie listopada zaczynają być rozświetlane nie tylko światłem latarni, ale i dekoracjami na balkonach. Jednak to czas Adwentu jest tym najważniejszym. W Norwegii okres świąteczny rozpoczyna się wraz z Adwentem, kiedy to w domach pojawiają się świeczniki adwentowe i charakterystyczne gwiazdy w oknach. Symbolizują one nadzieję i światło w najciemniejszym okresie roku. Adwentowe kalendarze, czy to ręcznie robione i kompletowane, czy też kupowane w sklepach, są nieodłączną częścią w norweskich domach. Norwegowie z radością dekorują swoje domy prostymi, często naturalnymi ozdobami, takimi jak świece, girlandy czy stroiki.
W Polsce Adwent ma bardziej duchowy charakter, często związany z tradycją Rorat – porannych mszy z udziałem dzieci z lampionami. W obu krajach jednak okres ten jest czasem wyciszenia i przygotowania do świąt, choć w Norwegii większy nacisk kładzie się na atmosferę i rodzinne rytuały niż na religijne obrządki.
Wigilia i tradycyjne potrawy w Norwegii
W Norwegii głównym dniem świątecznym jest Wigilia (Julaften), która rozpoczyna się po południu, gdy rodziny zasiadają do uroczystego obiadu. Menu różni się w zależności od regionu: wschodnie i północne części kraju preferują ribbe (pieczony boczek wieprzowy), zachodnia Norwegia słynie z pinnekjøtt (żeberek baranich), a nadmorskie miejscowości serwują lutefisk – rybę przygotowaną w ługu. Przez tyle lat nie odważyłam się spróbować lutefisk. Mówiąc bardzo prosto – to zepsuta ryba, wokół której narosło wiele legend i mitów. Wiemy, jak pachnie stara ryba, wystarczy pomnożyć to kilka razy i możemy wyobrazić sobie zapach. Są restauracje serwujące lutefisk, a w okresie świąt wywieszają specjalne szyldy informujące o pojawieniu się tego przysmaku w meny. Co ciekawe, podaje się go z boczkiem. Kiedyś zjadłam dorsza w kremowym sosie właśnie zboczkiem. Naprawdę to był bardzo dobry smak.
Regionalne różnice w świętowaniu Norwegii
Uwielbiam tradycyjną kuchnię norweską. Wyczekuję zimy nie tylko dlatego, że jako narciarka kocham śnieg, ale właśnie ze względu na prostą i nietypowo aromatyczną kuchnię Norwegii. Podobnie jak w Polsce, każdy region Norwegii ma swoje charakterystyczne tradycje świąteczne:
Świąteczne tradycje w Telemark i Oppland
Popularnym zwyczajem jest pieczenie ciastek zwanych småkaker (czyt. Smokaker). Tradycja nakazuje przygotowanie co najmniej siedmiu różnych rodzajów, co symbolizuje dostatek i hojność. Moimi ulubionymi są krumkaker, czyli kruche rożki. Gęste ciasto piecze się w specjalnej gofrownicy, która ma tradycyjne wzory. Następnie zwijasz rożki na specjalnym drewnianym stożku. Najlepiej smakują same, ale bardzo często podaje się je z bita śmietaną i lodami. Co roku piekę ich ogromną ilość dla rodziny i przyjaciół, którzy świętują Jul w Norwegii. Drugie moje ulubione norweskie świąteczne ciasteczka to goro (czyt. guru), prostokątne ciastka, które piecze się również w gofrownicy. Ona też ma swoje własne tradycyjne wzory. Każde z tych ciasteczek ma inny smak. Kolejnym bardzo popularnym przysmakiem są kokosmakrone. Nie są to znane makaroniki prosto z Francji, to po prostu wiórki kokosowe wymieszane z ubitymi białkami i pieczone w piekarniku. W Polsce również piecze się ciasta na święta, jednak tutaj główną rolę odgrywają pierniki, makowce i serniki.
Świąteczne tradycje w Trøndelag
Na stołach często pojawia się pinnekjøtt (czyt. pinnesjett) – suszone żeberka baranie, które są gotowane na parze. To danie jest szczególnie charakterystyczne dla zachodniej i środkowej części Norwegii. Mój przysmak! Pinnekjøtt ma wyjątkowy aromat, tak bardzo charakterystyczny dla baraniny. Mięso moczy się w wodzie w celu odsolenia i nawodnienia. Wodę zmienia się co godzinę, aż będzie niemal pozbawiona soli. Tradycyjnie pinnekjøtt gotuje się na parze nawet i kilka godzin, na drewnianych brzozowych deseczkach, które układa się w szachownice. Mięso nabiera przez to dodatkowego posmaku. Ze względu na ilość soli zawartej w mięsie dodatki takie jak ziemniaki, specjalna kiełbaska (tylko i wyłącznie ta do pinnekjøtt), purée z warzyw są bez dodatku soli. Polska Wigilia natomiast opiera się na daniach jarskich, takich jak barszcz z uszkami, karp czy pierogi, co wynika z chrześcijańskiego nakazu postu.
Świąteczne tradycje w Oslo i na południowym wybrzeżu
W miastach i większych ośrodkach kulturowych popularne jest ribbe – pieczony boczek wieprzowy, serwowany z ziemniakami i kapustą. Ribbe to nic innego jak żeberka, ale… pozbawione żeber. To też nie jest typowe mięso z byle jakiej świni. Chów zwierząt na świąteczne ribbe jest inny. Mamy tu zdecydowanie więcej mięsa, ale tłuszcz musi zostać. Skórę nacina się w kratkę, a w szczeliny wciera się przyprawy. Norwegowie uwielbiają ta przypieczona skórkę. Danie to tradycyjnie jadane jest z pyszna żurawiną, pieczonymi jabłkami, kapustą i ziemniakami. W Polsce tłuste mięsa są raczej częścią bożonarodzeniowego obiadu niż wigilijnej wieczerzy.

Świąteczne tradycje w północnej Norwegii
Na dalekiej północy kultywuje się świętowanie z tradycyjnymi potrawami Saamów, takimi jak bidos – zupa z mięsa renifera, która symbolizuje więź z naturą. W Polsce trudno o odpowiednik takich tradycji, ale regionalne różnice również są widoczne, np. na Podhalu podaje się kwaśnicę, a na Śląsku makówki.
W Polsce Wigilia jest bardziej obfita i ma charakter postny – króluje 12 tradycyjnych dań, takich jak barszcz z uszkami, karp, pierogi czy kutia. W obu krajach wspólny posiłek symbolizuje bliskość i radość z przebywania razem, choć norweskie tradycje kulinarne są bardziej związane z lokalnymi produktami i prostotą.
Świąteczna mentalność Norwegów
Norwegowie podchodzą do świąt z charakterystycznym dla nich spokojem i umiłowaniem prostoty. Ważniejsza od materialnych aspektów jest atmosfera i czas spędzony z rodziną. W przeciwieństwie do Polaków, którzy często przywiązują dużą wagę do obfitości na stole i liczby prezentów, Norwegowie preferują drobne, symboliczne upominki – praktyczne lub ręcznie robione.
Dla Norwegów istotne jest budowanie relacji w kameralnej atmosferze, dlatego święta spędza się w gronie najbliższych, bez licznych spotkań rodzinnych. Dla tych, którzy bliżej znają ten kraj, nie jest to zaskoczeniem. Norwegowie nie grzeszą gościnnością jak my, Polacy. Jednak, jeśli szczerze zaprzyjaźnisz się z jakąś norweską rodziną, możesz naprawdę poznać ich kulturę. I tutaj serdecznie pozdrawiam moich „norweskich dziadków”, dzięki którym poznałam serce tego pięknego kraju. Polacy natomiast celebrują święta w większym gronie, co sprzyja wspólnemu kolędowaniu, rozmowom i odwiedzinom.
Tradycje regionalne i współczesne świętowanie w Norwegii
Święta w Norwegii mają także wymiar regionalny:
- W dolinach i górach często praktykowane jest składanie wizyt sąsiadom, co przypomina dawne świąteczne kolędowanie.
- Na północy kraju w Wigilię pali się ogniska, co nawiązuje do dawnych obrzędów związanych z witalnością i światłem.
- W miastach popularne są targi bożonarodzeniowe, na których można kupić lokalne produkty, rękodzieło i smakołyki.
Współczesne norweskie święta to również czas na spacery i kontakt z naturą – Norwegowie chętnie wybierają się na narty, spacerują w lasach lub spędzają czas przy ognisku. W Polsce święta są bardziej domowe, a zimowe aktywności ograniczają się najczęściej do lodowisk lub spacerów w przerwach od rodzinnych spotkań.
Podobieństwa i różnice – co łączy Norwegię i Polskę?
Oba kraje przywiązują wagę do wartości rodzinnych, dzielenia się radością i celebrowania wspólnego czasu. Polska tradycja, choć bardziej obfita i wielopokoleniowa, podkreśla także duchowy wymiar świąt. Norwegowie natomiast łączą dawne, pogańskie rytuały z chrześcijańskimi obyczajami, nadając świętom bardziej pragmatyczny i kameralny charakter.
Niezależnie od różnic, zarówno w Polsce, jak i w Norwegii święta są czasem refleksji, radości i bliskości z najbliższymi, co sprawia, że magia Bożego Narodzenia jest równie piękna w każdej z tych kultur.

Autorka: Magdalena S. Matusiewicz – z wykształcenia charakteryzatorka teatralna i psi fryzjer oraz educator groomingu. Z zamiłowania pisarka, redaktorka, projektant e-booków, manager od e-marketingu. Kobieta orkiestra, o wielu talentach. Od ponad 10 lat mieszka w Norwegii w towarzystwie dwóch terierów szkockich – Vadera i Raptora. Od kilku miesięcy rozwija swoją markę osobistą pod szyldem Swan Craft Creations, gdzie redaguje książki, próbuje sił w pisaniu felietonów i artykułów, wykonuje oprawę graficzną e-booków. Wszystko po to, by stworzyć e-Wydawnictwo dla self-publisherów.

