Czy można mieć wrażenie, że życie po prostu „nam nie wyszło”? Że inni osiągają sukcesy, a my stoimy w miejscu? To pytanie, które zadaje sobie coraz więcej osób – niezależnie od wieku, płci czy miejsca, w którym się znajdują. W dobie social mediów, gdzie każdy pokazuje swoje zwycięstwa, łatwo uwierzyć, że jesteśmy gorsi, mniej zdolni, mniej „udani”. Do naszej redakcji trafił list kobiety, w którym te emocje wybrzmiewają niezwykle mocno. Publikujemy go, bo wierzymy, że każdy z nas choć raz w życiu miał podobne myśli.
Spis treści
Fragment listu czytelniczki
„Mam 36 lat i czuję, że nic w moim życiu się nie udało. Moi znajomi robią kariery, kupują mieszkania, zakładają rodziny. A ja? Ciągle zmieniam pracę, nie mam stabilizacji, nie mam partnera, nie mam sukcesów. Każdy dzień kończę z myślą, że jestem przegrywem. Wstydzę się, kiedy spotykam znajomych – bo co mam im powiedzieć? Że stoję w miejscu? Że wszystko, czego się dotknę, prędzej czy później się sypie?”
To wyznanie jest bolesne – ale też niezwykle uniwersalne.
Dlaczego tak wielu z nas czuje się „przegrywami”?
Czasem budzimy się z uczuciem, że nie nadążamy, że inni radzą sobie lepiej, że życie nam ucieka… i wpadamy w pułapkę myślenia, że jesteśmy „przegranymi”. To uczucie nie pojawia się znikąd – rodzi się z porównań, społecznych oczekiwań i własnej krytyki, która nigdy nie daje nam spokoju. Ale każdy z nas ma w sobie siłę, by spojrzeć na siebie z czułością i dostrzec własną wartość – bo prawdziwe zwycięstwo zaczyna się od akceptacji samej siebie.
Ludzie czują się „przegrywami” z wielu powodów. Jest to:
1. Efekt porównań społecznych
Psychologowie podkreślają, że nigdy wcześniej w historii nie mieliśmy tak łatwego dostępu do życia innych. Na Instagramie i LinkedIn widzimy tylko „highlighty” – awanse, śluby, egzotyczne wakacje. Rzadko kto pokazuje zwątpienia, samotność czy codzienną nudę.
2. Syndrom oszusta
Nawet jeśli odnosimy sukcesy, w głowie rodzi się myśl: „To przypadek. Nie zasłużyłem na to. Za chwilę i tak się wyda, że nic nie potrafię”. W rezultacie nawet własne zwycięstwa nie cieszą.
3. Presja społeczna
Społeczeństwo ma swoje „scenariusze życia”: do 30-tki studia, ślub, dziecko, kredyt, kariera. A co jeśli nasze życie nie wpisuje się w te ramy? Łatwo poczuć się gorszym.
Historia, która daje nadzieję
Jedna z naszych czytelniczek kilka miesięcy temu napisała list bardzo podobny do tego. Miała 35 lat i poczucie, że wszystko robi źle – jej związki kończyły się rozstaniami, praca była źródłem frustracji, a marzenia wydawały się poza zasięgiem. Ale wtedy wydarzyło się coś małego: zapisała się na kurs fotografii. „To było głupie marzenie – tak mi się wydawało. Ale chciałam spróbować. Chociaż raz zrobić coś dla siebie” – pisała. Ten krok zmienił wszystko. Poznała nowych ludzi, zaczęła wierzyć w siebie. Z czasem znalazła pracę, w której mogła rozwijać swoje pasje. Dziś mówi: „Nie jestem wielką gwiazdą ani milionerką, ale czuję się szczęśliwa. I nigdy bym się tego nie spodziewała, gdy jeszcze kilka miesięcy temu nazywałam siebie przegrywem”.
Każdy ma prawo czuć się zagubiony
Przede wszystkim chcemy Ci powiedzieć: nie jesteś sama. To, co czujesz, przeżywa wielu ludzi – tylko rzadko o tym mówią. Poczucie bycia „przegranym” to nie etykieta, która zostaje z Tobą na zawsze. To chwilowe doświadczenie, które można oswoić i przekształcić w punkt zwrotny.
Co zrobić, gdy czujesz się przegrywem?
-
Doceniaj małe kroki
Spróbuj codziennie zapisać trzy drobne rzeczy, które zrobiłaś. To mogą być zupełnie zwykłe sprawy: rozmowa z przyjaciółką, spacer, przeczytanie książki. To dowód, że robisz postępy.
-
Ogranicz porównania
Świadomie zmniejsz czas spędzany w social mediach. Zastanów się: czy naprawdę chcesz mierzyć swoje życie zdjęciami innych ludzi?
-
Rozmawiaj i szukaj wsparcia
Czasami rozmowa z przyjacielem lub terapeutą otwiera oczy na to, że wcale nie jesteśmy tak „do niczego”, jak nam się wydaje.
-
Zmiana narracji
Zamiast mówić: „Jestem przegrywem”, spróbuj: „Jestem w procesie. Uczę się. Szukam”. To drobna zmiana słów, ale ogromna zmiana w myśleniu.
Kobieca perspektywa: podwójna presja
W przypadku kobiet poczucie bycia „przegraną” pojawia się często jeszcze silniej. Społeczeństwo oczekuje, że będziemy: świetnymi pracownicami, troskliwymi matkami, pięknymi partnerkami, a przy tym zawsze uśmiechnięte i zadbane. Nic dziwnego, że gdy coś idzie nie po naszej myśli, pojawia się wstyd i poczucie winy. A przecież sukcesy kobiet są często „niewidzialne” – to dbanie o innych, odwaga w codzienności, walka o swoje marzenia, nawet jeśli nikt tego nie widzi.
Nikt z nas nie jest przegrywem
Słowo „przegryw” powstało jako internetowy żart, ale zbyt łatwo przyklejamy je sobie jak etykietę. Życie nie jest wyścigiem. Każdy z nas idzie w swoim tempie, a porażki i trudności są częścią drogi. Popatrz na filmy czy książki – ilu bohaterów zaczynało od przegranej? Rocky czy Bridget Jones mieli momenty, w których świat patrzył na nich jak na przegranych. A jednak odnaleźli swoją siłę. Nie jesteś przegrywem – jesteś człowiekiem, który wciąż szuka swojego miejsca. A to już oznacza, że jesteś w drodze do zwycięstwa.
Twoja historia może być inspiracją
Może dziś Ty czujesz się dokładnie tak, jak autorka listu. A może kiedyś już przez to przechodziłeś i znalazłeś swoją drogę. Podziel się swoją historią – anonimowo lub pod swoim imieniem. Napisz do nas. Twój list może pomóc komuś innemu, kto właśnie teraz czuje się zagubiony.
List do redakcji: czuję, że jestem przegrywem – podsumowanie
Czucie się „przegranym” to nie koniec drogi, lecz często początek zmiany. Życie nie składa się wyłącznie ze zwycięstw – ale każde doświadczenie, nawet trudne, uczy nas czegoś ważnego. Może największym zwycięstwem jest to, że mimo wszystko wciąż próbujemy.

