Kiedy zakładamy maskę na Halloween, wcale nie chodzi tylko o zabawę. Czasem to coś więcej – cicha forma ucieczki, manifestacja siły albo subtelna próba pokazania światu, że w środku też drzemie w nas potwór, czarownica albo wojowniczka. Halloween to święto, które mówi o strachu. Ale jeśli spojrzeć głębiej – o kobiecym strachu mówi więcej niż jakakolwiek terapia grupowa. Oto Halloween oczami kobiet, czyli czego naprawdę się boimy.
Spis treści
Maski, które nosimy – nie tylko w Halloween
„W co się przebierasz w tym roku?” – pytanie, które pada w październiku tysiące razy. Ale pod nim kryje się coś więcej niż wybór między kotką a czarownicą. Bo przecież każda z nas codziennie nosi maski. Maska „wszystko mam pod kontrolą”. Maska „silnej kobiety”. Maska „nie potrzebuję nikogo”. Halloween to moment, kiedy wreszcie możemy pokazać tę część siebie, którą zwykle ukrywamy – nie dlatego, że się jej wstydzimy, ale dlatego, że świat czasem nie wie, jak na nią zareagować. Niektóre z nas wybierają wtedy mrok – wampirzycę, wiedźmę, demona. Inne idą w lekkość i śmiech – jednorożca, anioła, postać z bajki. Ale każdy kostium jest opowieścią o emocjach, które w sobie nosimy. Czasem o tych, których nie umiemy jeszcze nazwać.
Czego naprawdę się boimy?
Nie duchów. Nie potworów. Największe kobiece lęki są znacznie bardziej realne.
- Boimy się być „za dużo”. Albo „za mało”.
- Boimy się stracić pracę, w której dałyśmy z siebie wszystko.
- Boimy się, że ktoś odkryje, że ta pewność siebie to tylko dobrze zagrana rola.
- Boimy się starzenia, samotności, oceny.
- Boimy się, że nie zdążymy – z karierą, z miłością, z życiem.
Halloween pozwala nam, choć na jeden wieczór zatańczyć z tym strachem, spojrzeć mu w oczy, a nawet się z niego pośmiać. Bo kiedy stajemy przed lustrem w czarnej szmince i cekinach, uświadamiamy sobie, że w tym lustrze odbija się nie słaba kobieta, ale wojowniczka z bliznami, które zamieniła w ozdoby.
Czarownice, demony, wiedźmy – archetypy kobiecej mocy
Nie jest przypadkiem, że najpopularniejsze halloweenowe kostiumy kobiet to czarownice. Wiedźma od wieków była symbolem kobiecej siły, intuicji i niezgody na patriarchalne reguły. To kobieta, która wie. Czuje. Widzi więcej. I choć kiedyś za to palono na stosie, dziś tę energię przywracamy do życia – z błyskiem w oku i kieliszkiem prosecco w dłoni. Halloween staje się rytuałem kobiecej mocy – okazją, by przypomnieć sobie, że mrok nie zawsze oznacza coś złego. Czasem to właśnie w mroku dojrzewają nasze największe przemiany.
Pod maską kryje się prawda
Wszystko, co ukrywamy, prędzej czy później domaga się głosu. I choć maska ma nas chronić, to właśnie ona często zdradza najwięcej. W Halloween odsłaniamy emocje, które przez resztę roku trzymamy w cieniu – smutek, gniew, pragnienie, zmęczenie, tęsknotę za czymś, co już dawno zgubiłyśmy po drodze. Dlatego ten październikowy wieczór ma w sobie coś katharsis. Bo gdy kończy się impreza, a my zmywamy czarny eyeliner i brokat, zostaje pytanie: Co z tego, co dziś było tylko maską, chciałabym zatrzymać na dłużej? A co czas już z siebie zrzucić – jak starą skórę?
Halloween jako kobiecy rytuał transformacji
Halloween 2025 to coś więcej niż przebranie. To moment między światem widzialnym i niewidzialnym – między tym, kim jesteśmy, a kim dopiero się stajemy. To czas, by pozwolić sobie na szczerość wobec siebie. Może to właśnie w ten wieczór powiesz sobie: „Nie muszę być dzielna każdego dnia” albo: „Mam prawo do swojej ciemnej strony”. Bo kobiecość to nie tylko światło, róż i blask. To też cień, z którego rodzi się siła. A Halloween przypomina nam, że nie musimy się go bać. Przeczytaj artykuł pt.: Rytuały Halloween dla duszy – oczyszczenie, manifestacja i ochrona.
Na koniec – zdejmij maskę z czułością
Gdy ucichną dźwięki imprezy, a na ulicach zostanie tylko wiatr, zdejmij maskę powoli. Popatrz sobie w oczy w lustrze. Nie ma tam potwora. Jest kobieta, która przeszła przez własny mrok i wyszła z niego piękniejsza, odważniejsza, bardziej sobą. I może właśnie to jest najpiękniejszy sekret Halloween – nie chodzi o to, kogo udajemy, tylko o to, kim wreszcie pozwalamy sobie być.

