W ostatnich latach coraz więcej mówi się o zdrowiu psychicznym. Terapia przestała być tematem tabu – stała się czymś naturalnym i coraz szerzej dostępnym. Wiele osób sięga po wsparcie psychologiczne, rozmawia o emocjach, zaczyna proces poznawania siebie. Najczęściej odbywa się to poprzez rozmowę – bo właśnie z nią najczęściej kojarzymy terapię. Zrozumienie przeszłości, uświadomienie sobie mechanizmów, nazwanie emocji – to wszystko ma ogromne znaczenie. A jednak… mimo rosnącej świadomości, wielu z nas nadal czuje napięcie w ciele, chaos w głowie i emocjonalne przeciążenie. Dlaczego tak się dzieje, skoro tyle już wiemy i rozumiemy? Bo zdrowie psychiczne to nie tylko rozmowa. To proces, który wymaga spojrzenia na człowieka jako całość – z uwzględnieniem ciała, emocji, układu nerwowego i świadomości.
Spis treści
Stres jako fizjologiczna reakcja organizmu
Stres jest jednym z najbardziej powszechnych doświadczeń współczesnego życia – a jednocześnie jednym z najbardziej znormalizowanych. Napięcie w ciele, trudności z oddychaniem, zaburzenia snu czy rozdrażnienie często traktujemy jako “nieunikniony koszt” intensywnego stylu życia. Tymczasem z perspektywy fizjologii to nie przypadkowy zestaw objawów, lecz konkretna, biologiczna odpowiedź organizmu. Nasz autonomiczny układ nerwowy nieustannie monitoruje otoczenie – bez udziału naszej świadomości – i reaguje na to, co uznaje za potencjalne zagrożenie. Mechanizm ten wykształcił się ewolucyjnie po to, by zwiększyć nasze szanse przetrwania. Kiedyś mobilizował ciało do ucieczki przed drapieżnikiem. Dziś aktywuje się w odpowiedzi na presję w pracy, konflikt w relacji czy przeciążenie informacyjne. Dla układu nerwowego stresujący mail może być równie silnym sygnałem, co realne zagrożenie. Jednym z głównych mechanizmów regulujących te reakcje jest nerw błędny – dziesiąty nerw czaszkowy, który łączy mózg z narządami wewnętrznymi i uczestniczy w procesach takich jak oddychanie, trawienie, rytm serca. Odgrywa też kluczową rolę w tym, czy odczuwamy spokój, relacyjność, czy – przeciwnie – zagrożenie i izolację.
Kilka słów o teorii poliwagalnej
Na tej podstawie powstała teoria poliwagalna Stephena Porgesa, według której nasz układ nerwowy przełącza się między trzema głównymi stanami fizjologicznymi. To one warunkują, jak funkcjonujemy – zarówno psychicznie, jak i somatycznie – i wpływają na naszą zdolność do odpoczynku, kontaktu i działania.
- Stan zaangażowania społecznego (brzuszna gałąź nerwu błędnego) – aktywuje się, gdy czujemy się bezpiecznie. W tym stanie jesteśmy zdolni do kontaktu, relacji, kreatywności i empatii.
- Stan mobilizacji (układ sympatyczny) – uruchamia się w sytuacji zagrożenia. To reakcja „walcz lub uciekaj”, w której ciało wchodzi w tryb działania: napięcie wzrasta, oddech przyspiesza, percepcja się zawęża.
- Stan zamrożenia (grzbietowa gałąź nerwu błędnego) – pojawia się, gdy zagrożenie jest zbyt silne lub trwa zbyt długo. Organizm się wycofuje – to stan odcięcia emocjonalnego, bezsilności i wyczerpania.
Między tymi stanami nie przełączamy się świadomie. To nie jest kwestia decyzji czy woli – to zautomatyzowany mechanizm, który uruchamia się w odpowiedzi na bodźce z otoczenia i sygnały płynące z wnętrza ciała. Układ nerwowy „decyduje”, który tryb aktywować, opierając się na wcześniejszych doświadczeniach, zapisanych wzorcach i aktualnym poczuciu bezpieczeństwa. Choć warunki życia diametralnie się zmieniły, mechanizmy przetrwania pozostały te same. Kiedyś służyły ochronie przed fizycznym zagrożeniem – dziś uruchamiają się w odpowiedzi na stresujący telefon, konflikt w relacji czy przebodźcowanie informacyjne. Organizm nie odróżnia zagrożenia realnego od subiektywnego – reaguje na wszystko, co postrzega jako niebezpieczne. Zrozumienie tego procesu pozwala spojrzeć na stres z innej perspektywy – nie jako na problem „w głowie”, ale jako biologiczną reakcję, która wymyka się racjonalnej kontroli. A co najważniejsze: pokazuje, że realna zmiana nie zaczyna się od analizy, ale od pracy z ciałem, oddechem i odzyskiwaniem poczucia bezpieczeństwa.
Nasze ciało pamięta to, czego umysł nie chce pamiętać
Nie wszystkie doświadczenia zostają zapisane w formie wspomnień dostępnych świadomości. Wiele z nich – zwłaszcza tych, które przekraczały nasze możliwości przetworzenia lub wyrażenia – pozostaje zarejestrowanych na poziomie ciała: w napięciu mięśniowym, rytmie oddechu, sposobie reagowania na bodźce. To tzw. pamięć somatyczna – forma pamięci, która nie opiera się na narracji, lecz na fizjologicznym śladzie zdarzeń. Układ nerwowy, działając poza kontrolą poznawczą, może uruchamiać reakcje obronne nawet wtedy, gdy racjonalnie nic nam nie zagraża. Objawia się to m.in. trudnością w rozluźnieniu, nagłym pobudzeniem emocjonalnym, odcięciem lub zablokowaniem reakcji. Z tego powodu wiele osób doświadcza intensywnych stanów napięcia, lęku lub zamrożenia, mimo że „z perspektywy logicznej” wszystko wydaje się w porządku. To nie umysł wysyła sygnał alarmowy, ale ciało, które nadal reaguje na zapisane wcześniej wzorce. Zrozumienie mechanizmów tej pamięci stanowi istotny krok w pracy nad odzyskiwaniem równowagi – nie poprzez analizę treści, ale przez świadomy kontakt z ciałem, oddechem i sygnałami, które niosą informacje o naszym stanie.
Rozmowa – ważna, ale niewystarczająca
Jeżeli więc wiele z naszych reakcji stresowych i emocjonalnych nie zapisuje się wyłącznie w myślach, ale głęboko w układzie nerwowym – samo mówienie o trudnych doświadczeniach może nie wystarczyć, by przywrócić równowagę. Rozmowa porządkuje, nadaje znaczenie, tworzy kontekst. Ale nie dezaktywuje napięcia, które zostało zapisane w ciele. Układ nerwowy nie działa w oparciu o słowa i analizy – reaguje na sygnały płynące z wnętrza organizmu i otoczenia. Dla jego funkcjonowania kluczowe są bodźce fizjologiczne: rytm oddechu, napięcie mięśni, ekspresja emocji, kontakt wzrokowy, poczucie granic. Właśnie dlatego wiele osób, mimo zaawansowanego wglądu i wieloletniej terapii, nadal funkcjonuje w stanie przewlekłej mobilizacji lub odcięcia. Wiedza nie wystarcza, jeśli ciało nie czuje się bezpieczne.
Coraz więcej podejść integrujących psychoterapię i pracę z ciałem – takich jak terapia somatyczna, neuroafektywna regulacja czy podejścia oparte na uważności – uwzględnia tę fizjologiczną warstwę doświadczenia. Praca z ciałem nie zastępuje rozmowy, ale sięga tam, gdzie słowa już nie wystarczają – do warstw zapisanych głęboko, poza językiem. Podejścia te opierają się na założeniu, że realna zmiana nie zachodzi tylko poprzez analizę czy zrozumienie przeszłości. Potrzebne jest doświadczenie fizycznego bezpieczeństwa – takiego, które uruchamia układ przywspółczulny i pozwala ciału wyjść ze stanu pobudzenia. Oznacza to pracę z oddechem, ruchem, świadomością ciała i emocji – czyli z tymi elementami, które bezpośrednio wpływają na funkcjonowanie układu nerwowego.
Praktyki, które wracają do korzeni psychologii
Regulacja układu nerwowego nie odbywa się na poziomie teorii – to praktyka. Powtarzalna, cielesna, osadzona w rytmie, oddechu i uwadze. I choć wiele osób nadal utożsamia zdrowie psychiczne wyłącznie z “pracą nad sobą” w gabinecie, coraz więcej skutecznych podejść ma swoje źródła w szerszym, głębiej osadzonym rozumieniu człowieka – jako całości. Co ciekawe, wiele metod, które jeszcze niedawno nazywano „alternatywnymi”, wraca dziś do łask nie jako moda, ale jako realna odpowiedź na potrzeby współczesnego, przeciążonego układu nerwowego. Ich korzenie sięgają klasycznej psychologii – tej, która od początku uwzględniała nieświadomość, ciało, obecność, kontakt i proces integracji. To nie techniki doraźne, ale podejścia wspierające neurofizjologiczną regulację i trwałe odzyskiwanie równowagi. Zamiast dążyć do kontroli, opierają się na budowaniu realnego kontaktu z ciałem, emocjami i aktualnym doświadczeniem. To właśnie ten kontakt staje się punktem wyjścia do trwałej zmiany.
Medytacja
Regularna medytacja wpływa na aktywność fal mózgowych, umożliwiając przejście z dominacji fal beta (analiza, działanie, ocena) do fal alfa i theta – charakterystycznych dla stanów relaksu, introspekcji i dostępu do głębszych treści psychicznych. Badania pokazują, że praktyka medytacyjna obniża aktywność ciała migdałowatego – struktury odpowiedzialnej za przetwarzanie zagrożeń – oraz zwiększa gęstość istoty szarej w obszarach związanych z regulacją emocji i autorefleksją. Z powodzeniem stosowana jest w terapii traumy, zaburzeń lękowych i przewlekłego stresu.

Praca z ciałem
Interwencje somatyczne – takie jak shaking, mikroruchy, świadome rozluźnianie czy skanowanie ciała – poprawiają interocepcję, czyli zdolność odczytywania sygnałów płynących z wnętrza organizmu. Regularna praktyka wspiera odbudowę tzw. mapy ciała w mózgu, co umożliwia szybsze rozpoznanie i regulację przeciążenia. Ułatwia wyjście z automatycznych reakcji obronnych i przywraca dostęp do fizjologicznego poczucia bezpieczeństwa. Nie chodzi tu o klasyczny ruch czy sport. Chodzi o uważne bycie w ciele – bez presji, bez celu, z gotowością do odczuwania. To właśnie ta obecność staje się narzędziem pracy terapeutycznej – szczególnie w kontekście traumy, chronicznego napięcia i zaburzeń psychosomatycznych.
Breathwork
Oddech jest jednym z najbardziej dostępnych i skutecznych narzędzi regulacji. Wydłużenie fazy wydechu aktywuje nerw błędny, wspierając działanie przywspółczulnego układu nerwowego, odpowiedzialnego za regenerację, spokój i poczucie równowagi. Techniki takie jak oddech pudełkowy (box breathing) czy 4-7-8 mają udokumentowany wpływ na zwiększenie zmienności rytmu zatokowego serca (HRV) – wskaźnika odporności emocjonalnej i zdolności adaptacyjnej. Dzięki regularnej praktyce możliwe jest obniżenie poziomu pobudzenia, poprawa jakości snu i przywrócenie kontaktu z ciałem tu i teraz – co w terapii traumy i stresu odgrywa kluczową rolę.
Praca z energią i stanem świadomości
Choć trudniej uchwytna w ramach klasycznej nauki, praca z energią – rozumiana jako świadome kierowanie uwagi do wewnątrz, ku mikrodoznaniom i subiektywnemu przepływowi doświadczeń – znajduje coraz więcej potwierdzeń w badaniach nad stanami poszerzonej świadomości i funkcjonowaniem mózgu w odmiennych trybach aktywności. Tego rodzaju praktyki – znane ludzkości od zarania dziejów i obecne w niemal każdej tradycji duchowej – opierają się na pracy z wyobraźnią, intencją, symboliką i wewnętrznym obrazem. Pozwalają dotrzeć do treści, które wymykają się racjonalnej analizie, ale są nadal obecne w ciele i emocjach. To, co trudne do nazwania, może zostać przeżyte, rozpoznane i przekształcone – poprzez uważność, znaczenie i doświadczanie sensu. Współczesne podejścia terapeutyczne coraz częściej integrują te elementy jako uzupełnienie pracy z ciałem i oddechem. To nie alternatywa dla psychoterapii, ale jej poszerzenie – umożliwiające głębszy kontakt z wewnętrznym światem, poczuciem sprawczości i zakorzenieniem w sobie.
Kilka słów na zakończenie
Coraz więcej badań oraz praktyk klinicznych potwierdza, że zdrowie psychiczne nie jest wyłącznie stanem umysłu – to złożona interakcja procesów neurofizjologicznych, emocjonalnych i cielesnych. Utrzymujący się stres, nierozpoznane emocje czy napięcia zapisane w ciele wpływają nie tylko na nasze samopoczucie, ale także na sposób, w jaki funkcjonujemy w relacjach, podejmujemy decyzje i reagujemy na codzienne wyzwania. Podejścia integrujące pracę z umysłem i ciałem, oddechem i uwagą, przynoszą realne efekty – wspierając regulację układu nerwowego, przywracając dostęp do zasobów i zwiększając odporność psychiczną. To nie są metody „alternatywne”, ale konieczne uzupełnienie tradycyjnych modeli wsparcia psychicznego – szczególnie w świecie, który na co dzień przeciąża nasz system adaptacyjny.

Autorka: Weronika Łojewska – psycholożka holistyczna, która łączy klasyczną psychologię z podejściami somatycznymi, neuroregulacją, medytacją i pracą z energią, tworząc autorskie procesy wspierające integrację emocjonalną i głęboki powrót do siebie. W swojej pracy opiera się m.in. na założeniach psychologii traumy, teorii poliwagalnej oraz podejściu IFS (Internal Family Systems), wspierając klientki i klientów w odzyskiwaniu kontaktu ze swoim wewnętrznym Ja. Strona www: www.instytutsamopoczucia.pl.

