Lato – czas słońca, beztroski i wakacyjnych planów. Dla wielu par – także początek końca. Co sprawia, że właśnie po urlopie tak wiele związków przechodzi poważny kryzys, który często kończy się… rozwodem? Oto kilka refleksji prawników praktykujących w dziedzinie prawa rodzinnego.
Spis treści
Gdy urlop staje się próbą generalną dla związku
Większość par przez cały rok żyje na autopilocie. Codzienność, czyli praca, dzieci, obowiązki, zakupy, rachunki, zastępuje romantyzm i czułość. Mijamy się w drzwiach, a jeśli rozmawiamy to o logistyce. Prawdziwe rozmowy odkładamy „na potem”. A potem nadchodzi lato – jedyny czas, gdy naprawdę jesteśmy razem. I nagle, to co miało być relaksem, staje się czasem próby. Wiele par przychodzi po wakacjach do kancelarii z tą samą historią. „Mieliśmy się zbliżyć, a jeszcze bardziej się oddaliliśmy”. „On tylko patrzył w telefon”. „Ja marzyłam o zwiedzaniu, on nie chciał ruszyć się z hotelu”. Albo „Nie potrafiliśmy wybrać nawet jednej restauracji bez kłótni”. Wspólny czas kończy się zawodem, pretensjami, cichymi dniami. Wakacje, które miały przynieść bliskość i ukojenie, pokazują, jak daleko jesteśmy od siebie.
Między słońcem a cieniem
Statystyki są jednoznaczne: najwięcej pozwów rozwodowych wpływa do sądów właśnie po wakacjach. Nie tylko w Polsce – ten trend widać na całym świecie. Bo urlop i wolny czas to moment, gdy wyraźniej niż kiedykolwiek czujemy, że nasz związek nie działa jak dawniej. Przed wakacjami mamy marzenia, że nareszcie spędzimy trochę beztroskiego czasu razem, albo odbudujemy bliskość utraconą w codziennym pędzie. Rzeczywistość okazuje się jednak inna. Podczas urlopu czujemy się bardziej samotni niż w domu. Albo dopiero na wakacjach dostrzegamy, jak bardzo się od siebie oddaliliśmy. Faktycznie to nie kłótnia o hotel, dzieci czy kolację kończy związek. To brak wspólnoty, który przez lata gromadził się pod powierzchnią – a lato po prostu pokazało cień związku.
Lato sprzyja też… pokusom
Równie często przyczyną jesiennych rozstań są wakacyjne romanse. Kiedy związek nie ma stabilnych podstaw, trudniej się nim oprzeć. Gorące dni, roznegliżowane ciała, spontaniczne znajomości, długie wieczory. Lato to sezon zdrad. Często te wakacyjne romanse nie mają szans przetrwać, ale zostawiają po sobie ślad, którego nie można już wymazać. Wiele osób przyznaje po fakcie, że faktycznie nie chodziło o tę inną osobę, ale o impuls i poczucie bycia ważnym i wyjątkowym.
Rozstanie jako decyzja – nie impuls
Wbrew pozorom, rozstanie, a potem rozwód to rzadko efekt jednej kłótni, jednej zdrady czy jednego problemu. To złożony i wielowymiarowy proces. Małżonkowie dojrzewają do decyzji całymi miesiącami, a nawet latami. Często czas urlopu umożliwia przyjrzenie się relacji bez codziennego zgiełku. W naszej kancelarii zawsze mówimy: zanim podejmiesz decyzję – sprawdź, czy związek jest do uratowania. Czasem wystarczy szczera rozmowa, innym razem pomoc terapeuty lub mediatora. Mediacja, w przeciwieństwie do terapii, nie leczy relacji, ale pomaga wyjaśnić problemy i ustalić co dalej. A jeśli nie ma perspektyw na pozostanie w związku, to pozwala pokojowo go zakończyć i ustalić wspólnie warunki rozstania, sposób opieki nad dziećmi, alimenty, podział majątku – bez sądowej wojny i z szacunkiem.
Jeśli rozstanie jest nieuniknione – bądź przygotowana
Gdy podejmiesz decyzję o rozstaniu, to warto przejść przez rozwód świadomie. Nie pod wpływem emocji, lecz z planem. Rozwód to nie tylko rozstanie z partnerem, ale też formalna procedura, która wpływa na dzieci, finanse, mieszkanie, przyszłość. Zanim przekażesz swoją decyzję mężowi, przygotuj się, najlepiej wspólnie z prawnikiem, odpowiadając sobie na kluczowe pytania:
- Czy rozwód ma być bez orzekania o winie, czy z winą?
- Jak uregulować opiekę nad dziećmi, kontakty, alimenty?
- Co stanie się z majątkiem wspólnym?
- Czy potrzebna jest rozdzielność majątkowa jeszcze przed wyrokiem rozwodowym?
Prawo wymaga chłodnej głowy – nawet jeśli serce pęka. Zanim przystąpisz do działania, sprawdź, dopytaj, wypracuj strategię. Nie po to, aby wygrać, ale po to, by zadbać o siebie.
Życie po rozwodzie – nie koniec, ale nowy początek
Dla wielu kobiet rozwód staje się początkiem drogi do siebie. To moment, gdy uczysz się znów stawiać granice, odkrywasz swoją siłę, niezależność i możliwości. Część naszych klientek wraca do pracy, zaczyna nowe projekty, realizuje pasje, na które nigdy nie było przestrzeni. Inne – po prostu uczą się odpoczywać od oczekiwań, od presji, od roli, która przestała być ich własna. Rozwód to nie porażka. To lekcja. To decyzja, by nie pozostawać w układzie, który już nie działa. To troska o siebie i o dzieci, którym lepiej bezie w spokojnym domu, niż w tym pełnym napięcia.
Lato – czas prawdy
Wakacje to nie zawsze początek końca. Czasem to po prostu moment, który pokazuje, co już od dawna przestało działać. I choć nie każda relacja musi się kończyć – każda zasługuje na szczerość i chwilę refleksji. Jeśli czujesz, że twoja historia ma podobny scenariusz – nie jesteś sama. Pamiętaj:
- Masz prawo pytać, wątpić, szukać pomocy.
- Masz prawo dbać o siebie – nie tylko na urlopie.
- Masz prawo zacząć od nowa – z godnością, z pomocą specjalistów, z szacunkiem do siebie.
Bo prawdziwa dojrzałość zaczyna się tam, gdzie kończy się złudzenie – a zaczyna troska o własne życie.

Autorka: Katarzyna Zdunek-Dróżdż, radczyni prawna z kancelarii prawa rodzinnego i gospodarczego w Warszawie, specjalizująca się w rozwodach, mediacjach i prawie gospodarczym. Prowadzi kancelarię Zdunek-Dróżdż Kancelaria Prawna + oraz portal rozwodowy – Rozwód. Weź go na spokojnie oraz Fundację Nova Mediacja propagującą ideę mediacji. Strony:

