Śmierć bliskiej osoby to doświadczenie, które zmienia człowieka na zawsze. Gdy odchodzi ktoś, z kim planowało się wspólną przyszłość – prywatną i zawodową – świat potrafi rozsypać się w jednej chwili. W intymnej rozmowie z Aleksandrą J. Spunda — kobietą, która w wieku 21 lat straciła ukochanego partnera — dowiesz się, że nie warto tracić nadziei, bo nigdy nie wiesz, co czeka na Ciebie tuż za rogiem.
Przeczytaj pierwszą część wywiadu pt.: Kiedy serce pęka, a Ty musisz żyć dalej — intymna rozmowa z Aleksandrą J. Spunda cz.1.
Spis treści
Jaką rolę odegrał Dawid w Twoim podejściu do przedsiębiorczości? Czy czujesz, że nadal Ci towarzyszy w decyzjach zawodowych?
Nie mieliśmy szansy razem działać w biznesie. Nie mieliśmy w swoich rodzinach przedsiębiorczych wzorców. Dawid miał 23 lata ja 21. Byliśmy dzieciakami, z wielkimi marzeniami i potężną wiarą w te marzenia. Nie mogę więc powiedzieć, że odegrał on jakąkolwiek rolę w moim podejściu do przedsiębiorczości. Odegrał jednak potężną rolę w tym, że cholernie we mnie wierzył. Widział we mnie mój potencjał, znacznie szybciej niż ja sama go zrozumiałam. Podziwiał mnie i wspierał bardzo. To było moim punktem zaczepienia. Ufałam mu wtedy bardziej niż sobie. I to dało mi siłę do tego, by zaryzykować.
Dlaczego zdecydowałaś się wspierać właśnie kobiety? Co zobaczyłaś w nich (lub w sobie), co wymagało głosu, pomocy, przestrzeni?
Wiesz, już w liceum koleżanki pisały do mnie listy, w których mi się zwierzały, bo uznały, że sprawiałam wrażenie osoby, która nie ocenia, a słyszy, widzi więcej i rozumie. Zrobiło się wtedy z tego takie kółko wsparcia. Dlatego poszłam na pedagogikę — na psychologie zwyczajnie nie było mnie stać, a musiałam się sama utrzymać, żeby móc studiować i te studia sobie opłacić. Więc ta pomoc kobietom, była mi bliska dużo wcześniej. Nawet w dzieciństwie, gdy ktoś płakał na podwórku, dzieci przybiegały po mnie, bo tylko ja potrafiłam nie tylko załagodzić konflikt, ale też sprawić, że ta osoba, czuła się dobrze i bezpiecznie. Zatem miałam to od zawsze. Po wypadku Dawida po prostu poczułam to całą sobą. Wiedziałam, że to jest moje. Dlaczego kobiety?
Osobiście podziwiam nas. Sama jestem kobietą i wiem doskonale, jakie potrafimy nosić krzyże, nie zawsze tylko swoje. Nadal w swoich markach wykorzystuję swoje naturalne talenty słyszenia i widzenia bez oceny co często, szczególnie w dzisiejszych czasach, bywa naprawdę bardzo potrzebne. Choć zdarza się, że gdy daję komuś naturalny dla mnie podziw, zostaje uznana za tą, która jest gorsza, bo nic nie przeszła lub słabsza, lub obłudna, to mi jednak od razu pokazuje, że po drugiej stronie jest osoba, która nie jest na mnie gotowa i nie mam problemu z zerwaniem takiej relacji z szacunku do siebie i ludzi, którzy mogą pojawić się w to miejsce.
Twoje słowa: „Nie odkładam życia na później” – brzmią jak manifest. Co to konkretnie znaczy dla Ciebie dziś, po 18 latach?
Tak naprawdę od 18 lat dosłownie nie odkładam swego życia na później. Realizuję każde swoje marzenie. Dostarczając sobie doświadczeń, które budują piękne i wartościowe wspomnienia. Czy się boję? Cholernie! Bo bardzo często robię nowe rzeczy, ale żyję pełnią i wiesz… w tym roku, gdy odchodziła moja ukochana mama, usłyszałam od niej: „Córciu, bądź zawsze taka odważna, jak jesteś, zawsze to w tobie podziwiałam. Obiecaj, że się nie zmienisz”! Mimo że tak jak wspominałam wyżej, nie postrzegałam tego w kategorii odwagi. To tak, sięgam w swoim życiu po to, czego pragnę. Czy jest łatwo? Nie. Skłamałabym, mówiąc, że to wszystko jest zawsze „easy peasy”. Bo często nasza dusza na coś już jest gotowa, ale twoja tożsamość musi wykonać pewną robotę, by dojść do tej gotowości. Ale dlatego kocham życie. Jest absolutnie ekscytujące. A będąc w drodze rozwoju od ponad 10 lat, pracując z emocjami, przekonaniami, afirmacjami, manifestacjami… uwielbiam je z dnia na dzień coraz bardziej. Wierzę, głęboko, że jesteśmy tutaj po to, by było nam dobrze. W pełni tego słowa znaczeniu. Choć nauczono nas, że jest inaczej, ja z radością i lekkością wspieram kobiety w odnajdowaniu tych radości i przyjemności życiowych. Żyję tak, że gdybym jutro odeszła to byłabym super szczęśliwa i spełniona z życia, które przeżyłam.
Czy uważasz, że w dzisiejszym świecie biznesu działanie z pozycji serca, ma sens?
NIE WYOBRAŻAM SOBIE innego biznesu. Szczególnie gdy mówimy o markach osobistych, które są swego rodzaju przedłużeniem wręcz nas samych. Zarządzam kilkoma markami od lat. Jedna z nich zajmuje się odchudzaniem, a klientki polecają i wracają, gdy taka jest potrzeba, właśnie przez to serducho, w marce lifecoachingowej podobnie, w biznesowej również. Nawet układając wywiady dla Success Woman, czy strategie komunikacji marki w My Premium Brand, czuć to serce i prawdziwe zainteresowanie drugą osobą. Więc ja uważam absolutnie, że działanie z pozycji serca w biznesie, szczególnie kobiecym, to absolutne must have, jeśli chce się prawdziwie pomagać, docierać do tych, którzy nas potrzebują i odnieść sukces wielopoziomowy.
Jakie wartości wyznajesz w swoim biznesie?
Moje kluczowe wartości to wolność — dlatego działam online bez ograniczeń lokalizacyjnych oraz współpraca — taka prawdziwa wymiana z win-win. Nie wierzę w coś takiego jak konkurencja, wierzę natomiast w unikalność każdej z nas oraz w to, że RAZEM MOŻEMY ZAWSZE WIĘCEJ. Pamiętam, gdy prowadziłam swoje gabinety odchudzające i promowałam inne, które świadczyły inne zabiegi niż ja, by moje klientki były zaopiekowane kompleksowo, już wtedy wiele osób pukało się po głowie, że pozbywam się klientów. Później, gdy szkoliłam licencjobiorczynie, również słyszałam, że szkolę konkurencję, a ja postrzegałam to w ten sposób, że zwyczajnie, gdy jest nas więcej, to możemy pomóc większej ilości osób, które potrzebują mojego produktu. Gdy zaczęłam wspierać kobiety poprzez mentoringi biznesowe, o pomoc głównie zwracały się kobiety, które same były mentorkami czy trenerkami — znów słyszałam, że jestem szalona, a ja patrzyłam na dużo szerszą perspektywę. Nawet teraz wspierając przestrzenie kobiece, które robią dokładnie to, co ja, również słyszę, że upadłam na głowę. Ja jednak uważam, że klienci rodzą się co minutę i ich dla nikogo nie zabraknie, a jeśli możemy wspólnie wspierać swoje biznesy i jednocześnie nasi klienci na tym korzystają, to jest właśnie to podejście win-win. Czasem mam wrażenie, że nie jest ono jeszcze do końca zrozumiałe w naszym społeczeństwie. Wiele kobiet jeszcze myśli, że jeśli będą współpracować, to same stracą. To wynika naturalnie z zaniżonego poczucia wysłanej wartości, nadmiernego porównywania się i innych aspektów natury psychologicznej, ale zawsze nad tym ubolewam, bo naprawdę wierzę, że my kobiety wspólnie możemy naprawdę wiele zdziałać.
Szacunek do dorobku życiowego i biznesowego
Kolejną wartością jest szacunek do dorobku życiowego i biznesowego. Ostatnio jedna z obserwatorek zapytała mnie, jak weryfikuję tę wartość u innych. Szybciuteńko. W ciągu 15 minut widzę, czy będziemy miały z kimś wspólny przepływ, czy nie. Mając ponad 15 tysięcy sesji 1:1 za sobą, szybko czytam w ludziach. Jedną z podstawowych moich zasad jest uważne słuchanie. I gdy widzę, że ktoś po drugiej stronie potrafi prowadzić monolog o swej zajebistości. Odchodzę. Nie chcę być widownią. Chcę być przestrzenią, która dostarcza wymianę, opartą na współpracy i szacunku. A do tego niezbędna jest rozmowa, która polega nie tylko na mówieniu, ale też słuchaniu, a właściwie — posunę się kawałeczek dalej — na słyszeniu, bo można słuchać, a i tak wciąż być skupionym na sobie i wcale nie słyszeć rozmówcy.

Rozwój
Naturalnie kolejną wartością jest rozwój — czytam książki rozwojowe co tydzień nowe. Czytam aktywnie, tzn. od razu wdrażając to, czego się nauczyłam. Kocham się uczyć, bo lubię umieć i wiedzieć, dla siebie i dla moich klientek, które zawsze zyskują wielopoziomowo na współpracy ze mną. Nie jestem kolekcjonerką szkoleń kursów, ale każdego miesiąca uczę się nowych umiejętności, które mnie zainteresują. Kiedyś mi ktoś zarzucił, że muszę mieć niskie poczucie wartości, skoro się tyle uczę. Nie rozumiałam tego zarzutu, ponieważ uczę się, bo lubię. Wcale nie muszę tego robić, a to dwie zupełnie odrębne rzeczy. Gdy uczę się nowej rzeczy, odkrywam coś interesującego, czuję ekscytację, jak małe dziecko przed gwiazdką. Tak po prostu mam i celebruję tę przyjemność z akceptacją.
Sukces w życiu i biznesie
No i sukces. To również jedna z kluczowych wartości, którymi kieruje się w życiu i biznesie. Lubię podejmować działania, które prowadzą do sukcesu. Dlatego znów moje klientki bardzo zyskują, bo na bazie wielu własnych doświadczeń z kilku już marek, którymi zarządzam oraz na bazie doświadczeń już moich klientek, opracowuje wartościowe metody, które sprawdzają się z lekkością i łatwością. Każdy biznes jest inny, bo każda z nas jest inna, ale są pewne elementy, które są powtarzalne. Tutaj zawsze moje formuły robią furorę, szczególnie dlatego, że dopasowuję je do indywidualnych predyspozycji moich klientek.
Przeczytaj trzecią część wywiadu pt.: Kiedy serce pęka, a Ty musisz żyć dalej — intymna rozmowa z Aleksandrą J. Spunda cz.3.
Aleksandra J. Spunda — CEO Agencji Brandingowej, redaktor naczelna Success Woman, Mentor i Coach Sukcesu. Od ponad 15 lat tworzy i rozwija z sukcesem marki premium. Wspiera kobiety w osiąganiu sukcesów w kluczowych dziedzinach życia jak dieta, relacje, biznes, pieniądze, marzenia.
Miejsca w sieci:
- www.aleksandrajspunda.pl
- www.successwoman.pl
- www.portal.successwoman.pl
- www.mypremiumbrand.pl
- www.hedonisticdietshop.pl
Z Aleksandrą J. Spunda rozmawiała Renata Zielezińska

