Boże Narodzenie w mojej rodzinie to nie tylko święta, ale też czas, kiedy świat na chwilę zwalnia, a my możemy skupić się na tym, co najważniejsze – na sobie nawzajem. Z roku na rok kompletuje nowe wspomnienia pełne ciepła, zapachów, smaków i dźwięków, które każdego roku na nowo budują naszą więź. Przez lata byłam tym szczęśliwym dzieckiem, które miało podwójną ilość prezentów. Oto Moja Gwiazdka, czyli magia Bożego Narodzenia w moich wspomnieniach.
Spis treści
Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia
Przygotowania zaczynały się już kilka dni przed Wigilią, a ich sercem była kuchnia mojej babci Mieci, ze strony taty. To tam, w otoczeniu mąki, farszu i ciasta, lepiliśmy pierogi i uszka. Babcia Miecia, dopóki zdrowie jej pozwalało, była prawdziwą mistrzynią w swojej sztuce kulinarnej – zawsze uśmiechnięta, cierpliwie tłumaczyła, jak zlepiać brzegi pierogów, by były idealne. Jej sekretem na uszka było dodanie odrobiny kaszy krakowskiej do farszu – dzięki temu, nawet po ugotowaniu, pozostawały mięsiste i pełne. Pamiętam, jak obserwowałam jedną z jej synowych, która potrafiła robić uszka tak malutkie i równe, że wyglądały jak dzieła sztuki. W trakcie lepienia nie mogło zabraknąć rozmów – o wszystkim i o niczym – i śmiechu, gdy pierogi niesfornie pękały w garnku. A wisienką na torcie była nasza tradycja wrzucania do uszek grosika – symbolu dostatku na nowy rok. Każdy marzył o tym, by trafić na to wyjątkowe uszko podczas kolacji.
Rytuał dekorowania choinki
Choinka w naszym domu zawsze czekała na swój moment. Nigdy nie ubieraliśmy jej wcześniej – to był rytuał, który celebrowaliśmy w samą Wigilię z samego rana. Chociaż nie mieliśmy żywego drzewka, wypełniającego dom zapachem lasu, to i tak z ekscytacją, wieszaliśmy na nim bombki. Co roku wraz z tatą kupowaliśmy kolejne i kolejne bombki, oraz tradycyjnie nowe światełka. Nasza choinka nie mogła mieć ani jednej wolnej gałązki. Mama skrzętnie ukrywała cukierki, ale to cukierki-sopelki u drugiej mojej babci Krysi, były moją słabością. Zrobione z wody, cukru i odrobiny soku owocowego, rozpływały się w ustach, pozostawiając słodką nutę dzieciństwa. Dziś nie są już tak dobre, dają zdecydowanie za dużo cukru, gdy to piszę, uśmiecham się na to wspomnienie. Niezależnie w którym domu – naszym, babci Mieci czy babci Krysi, choinka była jak magiczna latarnia – jej światełka odbijały się w naszych oczach, a ja zawsze czułam, że właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe Boże Narodzenie.

Wigilia – wyjątkowy rodzinny czas
Wigilia to czas, kiedy nasza rodzina – choć i tak bliska na co dzień – jednoczy się jeszcze bardziej. Część rodziny, ta od strony taty, była wyjątkowa. Dwie siostry wyszły za dwóch braci, a ich domy stały obok siebie. To tworzyło niesamowitą więź – byliśmy jak jedna wielka rodzina. Tego dnia odwiedzaliśmy się z opłatkiem, składaliśmy sobie życzenia i śpiewaliśmy kolędy. Moi kuzyni z sąsiedniego domu zawsze przychodzili kolędować, a ja z radością grałam na flecie. Nasze głosy mieszały się ze śpiewem wszystkich zebranych, tworząc harmonijną melodię świąt.
Kiedy wszyscy zasiadaliśmy do stołu, najpierw u babci Mieci, z jej trzema synami, synowymi i wnukami, a potem u babci Krysi, gdzie czekała nas z dziadkiem, prababcią i co drugi rok z siostrą mojej mamy, to zawsze panowała szczególna atmosfera. Każdy miał swoje miejsce, a łamanie się opłatkiem zaczynało się od najstarszych. Słowa życzeń były pełne miłości i troski. W domu babci Mieci kolację rozpoczynaliśmy modlitwą. Na stole zawsze pojawiały się te same potrawy – karp w śmietanie mojego taty, śledzie w wykonaniu chrzestnego, puszysty sernik pieczony przez jego żonę. Do dziś jej wypieki pozostają niepowtarzalne – lekkość i delikatność ciasta to coś, co pamiętam każdego roku. Kolejna porcja karpia wędrowała wraz z nami do babci Krysi. Z upływem czasu, gdy rodzina się pomniejszała wraz ze stratą niektórych z nas lub gdy młodsze pokolenia zakładały swoje rodziny z dala od naszego rodzinnego miasta, te dwa domy zaczęły łączyć się w jeden. Dziś całe nasze rodzinne stadko siada przy naszym stole.
Tradycyjnie, i to już stało się anegdotka w naszej rodzinie, było – i chyba nadal jest – okupowanie sofy. Każdy musiał mieć swoje 5 minut na sofie, ze wciągniętymi nogami, aby zrobić miejsce na pyszne wypieki. No i to był też sygnał, że za chwilę będzie punkt kulminacyjny wieczoru.

Świąteczne prezenty
Wiadomo, że dla dzieci (w tym mnie) najwięcej radości przynosiły prezenty. Jak to mawiał mój chrzestny:
– „Skrzaty, chyba czas na prezenty”.
Gdy paczuszki trafiały do rąk, radość była ogromna. Każda zabawka musiała być natychmiast przetestowana – gra planszowa od razu lądowała na stole, a nowy miś stawał się towarzyszem na resztę wieczoru. Ten dziecięcy entuzjazm udzielał się wszystkim, nawet dorosłym.
Pierwszy i drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia
Pierwszy dzień świąt był spokojniejszy, bardziej swobodny. U babci Krysi czekało na nas śniadanie – pełne bigosu, pasztetów, wędlin i sałatek. To był czas rozmów, wspomnień i śmiechu. Drugi dzień świąt to już leniwe wyjadanie resztek, ale wciąż w atmosferze ciepła i bliskości.
Moja Gwiazdka — podsumowanie
Święta w mojej rodzinie to nie tylko tradycje, ale i lekcje życia. Pokazały mi, jak ważna jest więź, wspólne chwile i dzielenie się tym, co mamy. To wspomnienia, które noszę w sercu i które wciąż przypominają, że magia świąt tkwi w ludziach, z którymi je spędzamy. A ludzie, tak szybko odchodzą. Dziś wiem, że moja rodzina i ten czas z nią spędzany to największy skarb, jaki mogłabym mieć od losu. A Święta Bożego Narodzenia, i te cudowne wspomnienia, są moją własną Gwiazdką.

Autorka: Magdalena S. Matusiewicz – z wykształcenia charakteryzatorka teatralna i psi fryzjer oraz educator groomingu. Z zamiłowania pisarka, redaktorka, projektant e-booków, manager od e-marketingu. Kobieta orkiestra, o wielu talentach. Od ponad 10 lat mieszka w Norwegii w towarzystwie dwóch terierów szkockich – Vadera i Raptora. Od kilku miesięcy rozwija swoją markę osobistą pod szyldem Swan Craft Creations, gdzie redaguje książki, próbuje sił w pisaniu felietonów i artykułów, wykonuje oprawę graficzną e-booków. Wszystko po to, by stworzyć e-Wydawnictwo dla self-publisherów.

