Tworzę obrazy, które zatrzymują czas – rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach

  • Post published:2025-09-22
You are currently viewing Tworzę obrazy, które zatrzymują czas – rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach
rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach

Magdalena Stefańska-Filar – malarka, graficzka i projektantka UX – w swojej twórczości łączy harmonię natury z autentycznymi emocjami. W wywiadzie opowiada, jak od szkolnych konkursów plastycznych i studiów wzornictwa doszła do momentu, w którym jej obrazy stały się częścią codziennych rytuałów innych ludzi. Mówi o odwadze w wycenianiu własnej pracy, procesie tworzenia na zamówienie, kolorach, które leczą duszę, i artystycznych marzeniach, które prowadzą ją w stronę wernisaży w klimatycznych miejscach i pracy pod śródziemnomorskim słońcem.

Kiedy po raz pierwszy poczułaś, że chcesz tworzyć?

Myślę, że to się zaczęło w gimnazjum. Wygrywałam konkursy plastyczne i poczułam satysfakcję z bycia zauważoną – czasem nawet ponad pracami rodziców moich rówieśników. Każde malowanie było dla mnie sposobem na odkrycie, jak można zrobić to lepiej, inaczej, ciekawiej… aż do momentu, gdy zbyt mocne działanie kończyło się dziurą w kartce i pojawiało się kolejne wyzwanie: jak to teraz kreatywnie naprawić? W tym czasie również stworzyłam pierwsze obrazy do swojego nastoletniego pokoju.

Później, przy wyborze liceum, długo wahałam się, czy nie iść do szkoły plastycznej. To było moje ciche marzenie, ale ostatecznie wygrała logika i wybrałam kierunek, który wydawał się bardziej „przyszłościowy”: matematyczno-geograficzno-angielski. Z matematyką radziłam sobie bardzo dobrze i wtedy naprawdę wierzyłam, że ta ścieżka otworzy mi wiele drzwi. Przez kilka kolejnych lat całkowicie porzuciłam twórczość. Sztuka zeszła na dalszy plan.

Dopiero na studiach, gdy wybrałam kierunek związany z projektowaniem i kreatywnością, czyli wzornictwo, poczułam, jak ta dawna radość tworzenia znów się we mnie budzi. Ukończyłam studia magisterskie (II stopnia), co dało mi solidne podstawy nie tylko w zakresie estetyki, ale też świadomego projektowania form, struktur i emocji.

Malarstwo, rysunek, ceramika, rzeźba… wszystkie te formy wróciły do mojego życia i znów zaczęły wypełniać moje serce. Mimo wielu projektów, presji terminów i nieprzespanych nocy, ten czas wspominam z ogromnym sentymentem. To był moment, kiedy przypomniałam sobie, ile wolności daje mi tworzenie. A gdy po studiach podarowałam kilka obrazów znajomym, jako prezent, zobaczyłam ich reakcje… i wtedy zrozumiałam: sztuka może dawać ludziom radość. I ja naprawdę chcę być tą, która ją niesie.

rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach
rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach

Jako graficzka i UX designerka – co Cię cieszyło, a czego brakowało w tej pracy?

Moja praca zawodowa wciąż mocno związana jest z kreatywnością i rozwiązywaniem problemów. Jako graficzka i UX designerka nieustannie tworzę, analizuję, projektuję. Uwielbiam to uczucie, gdy coś „kliknie”, gdy projekt nagle staje się intuicyjny, czytelny, estetyczny. Jedną z rzeczy, które cenię w pracy cyfrowej, jest… skrót Ctrl+Z – możliwość cofnięcia błędu jednym ruchem. Gdyby tylko działał także na płótnie! W malarstwie każda decyzja zostaje. Każde pociągnięcie pędzla to wybór, który albo wzbogaca obraz, albo stawia przede mną nowe wyzwanie.

Z czasem zaczęłam jednak odczuwać brak kontaktu z fizyczną materią, z kartką, pędzlem, fakturą. Cyfrowe narzędzia są wygodne, ale też trochę porządkują myśli za nas. A ja kocham momenty twórczego chaosu. Zanim powstanie coś dopracowanego, chcę się pogubić, poeksperymentować, poszukać. Dlatego często – nawet pracując nad projektem digitalowym – sięgam po ołówek i zwykły papier.

Na papierze czuję wolność, której często nie dają mi cyfrowe narzędzia. One porządkują, systematyzują, zamykają myśli w siatkach i strukturach. A ja wierzę, że te pierwsze momenty twórcze powinny być chaotyczne, nawet nieco abstrakcyjne. Bo to właśnie w tym pierwotnym, nieoszlifowanym stadium najczęściej rodzi się coś autentycznego, niepowtarzalnego. I to doświadczenie – surowe, niespieszne, intuicyjne – sprawia, że projekt zyskuje głębię.

rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach
rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach

Kiedy poczułaś, że to właśnie ręczne malowanie jest Twoją drogą?

Pamiętam ten moment bardzo wyraźnie, to był początek moich studiów, kiedy czułam się jeszcze samoukiem niż pełnoprawną studentką kierunku artystycznego. Zorganizowałam wtedy swoją pierwszą wystawę, niedużą, na lokalnym festynie, ale dla mnie była ona ogromnym krokiem. Miałam już w sobie pasję i warsztat, ale brakowało mi jeszcze odpowiednich umiejętności sprzedażowych. To było, zanim studia naprawdę zaczęły mnie rozwijać, zanim pojawili się wykładowcy, którzy pomogli mi poukładać moje umiejętności, podpowiedzieli techniki i pokazali nowe możliwości.

Wracając do wystawy na festynie. Znajomi chwalili moje prace, a jedna z koleżanek mojej mamy powiedziała, że jej znajomi byliby zainteresowani zakupem jednego z obrazów. Dla mnie to był szok i ekscytacja jednocześnie – pierwszy raz ktoś obcy chciał kupić coś, co namalowałam. Niestety, wtedy jeszcze zupełnie nie potrafiłam mówić o pieniądzach. Poprosiłam, by po prostu sami podali kwotę, bo bałam się wypowiedzieć na głos „100 zł”. Przez to, że cała komunikacja odbywała się przez osoby trzecie, temat się rozmył, a transakcja nie doszła do skutku. Ale w mojej głowie pozostało jedno ważne pytanie: dlaczego tak trudno jest wycenić coś, co tworzy się z serca? Jeszcze bardziej zapadł mi w pamięć wernisaż, który zorganizowałam w gronie bliskich – zaprosiłam znajomych, rodzinę. I wtedy, patrząc na ich twarze, widziałam szczere zainteresowanie, a może nawet zachwyt. To był dla mnie wyjątkowy moment. Poczułam, że to, co tworzę, ma wartość w oczach innych.

Te doświadczenia na długo zapadły mi w pamięć. Zrozumiałam wtedy, że jeśli chcę iść tą drogą, muszę nie tylko tworzyć, ale też nauczyć się wierzyć w wartość własnej pracy. Te dwa momenty był dla mnie przełomem. Mimo poczucia porażki, w związku z pierwszą sytuacją, poczułam też, jak bardzo chcę robić to na poważnie. Tworzyć coś, co może kogoś poruszyć, zatrzymać, zainspirować. Od tamtej pory wracała do mnie myśl, że malowanie nie jest tylko hobby, że może stać się moją ścieżką. Nawet jeśli wtedy zabrakło mi odwagi, to właśnie tamten dzień był początkiem większego marzenia.

Twoje obrazy mają charakterystyczną kolorystykę – co one wyrażają?

Mój styl cały czas się kształtuje, rozkwita. Uwielbiam barwy natury, beże, szarości, kolory ziemi, bo one niosą w sobie spokój, harmonię i pewnego rodzaju intymność. To odcienie, które nie narzucają się, nie krzyczą, a raczej zapraszają do zatrzymania się, wzięcia oddechu, kontemplacji. Ale najciekawszy moment zaczyna się wtedy, gdy maluję na zamówienie, bo wtedy sięgam po barwy, których sama bym nie wybrała. To wymagające, ale niezwykle rozwijające. I nagle okazuje się, że kolor, którego się obawiałam, potrafi stworzyć coś absolutnie pięknego. Dla mnie sztuka zaczyna się tam, gdzie kończy się pośpiech i zaczyna doświadczanie. Opiszę to tak: gdy przechodzisz obok czegoś i nagle zatrzymujesz się bez powodu, bo coś Cię poruszyło. Albo, jak idziesz ulicą, spojrzysz w witrynę sklepu i powiesz sobie w myślach: „Jakie to piękne”. Nie planujesz tego, to po prostu się dzieje. I choć na chwilę świat zwalnia. Jedna z moich klientek powiedziała mi kiedyś coś, czego nigdy nie zapomnę: „Budzę się rano, przechodzę koło Twojego obrazu i uśmiecham się do niego”. To było dla mnie jak najpiękniejsza nagroda i potwierdzenie, że ten obraz naprawdę stał się częścią czyjegoś rytuału, codzienności, doświadczania. I właśnie o to mi chodzi, aby obrazy, które maluję, dawały poczucie ciepła, bliskości i małego, codziennego zachwytu.

rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach
rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach

Czy pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy sprzedałaś obraz? Jak się wtedy czułaś?

To było połączenie strachu i szczęścia. Bałam się, że nie odpowiem oczekiwaniom klienta. A potem? Radość totalna, gdy ten sam klient się wzruszył, a jedna osoba nawet mnie przytuliła, gdy rozpakowała obraz. Takie chwile zostają w sercu na długo. Swoje prace publikujesz na Facebooku i Instagramie, a osoby zgłaszają się po obrazy od Ciebie.

Czy potem chętnie dzielą się z Tobą emocjami po zakupie?

Powoli, ale z dużą wdzięcznością buduję swoją społeczność na Facebooku i Instagramie. Zazwyczaj osoby zainteresowane moją sztuką, piszą do mnie bezpośrednio w wiadomościach prywatnych i to tam zaczynamy rozmowę, która często przeradza się w coś więcej niż tylko ustalenie rozmiaru i palety kolorów. To momenty wymiany emocji, inspiracji, historii… Każdy obraz, który trafia do nowego domu, niesie za sobą wyjątkową opowieść i mam to szczęście, że wiele osób chce się tą opowieścią podzielić ze mną.

Często dostaję zdjęcia z zawieszonymi pracami na tle ścian salonów, spokojnych sypialni, eleganckich biur. Ludzie piszą, że obraz wprowadził nową energię do wnętrza, że „coś się zmieniło”, zrobiło się cieplej, przyjemniej, bardziej inspirująco. To, co mnie porusza najbardziej, to właśnie ta wdzięczność, często bardzo szczera, czasem wzruszająca, mimo że jakby patrzeć obiektywnie, wykonuję „tylko” usługę. Ale kiedy klient pisze, że codziennie rano uśmiecha się do mojego obrazu, wiem, że to było czymś znacznie więcej. To daje mi ogromną motywację, żeby dalej tworzyć.

Jak wygląda proces współpracy z osobą, która chce mieć w domu obraz namalowany ręcznie przez Ciebie?

Zaczynam od rozmowy, bo chcę zrozumieć wnętrze i wizję klienta. Przesyłam moodboardy, inspiracje, a potem szkicuję. Ważne, aby obraz był zgodny z wnętrzem i oczekiwaniami klienta. W trakcie tworzenia wysyłam postępy i czekam na akceptację. Dopiero później werniksuję i wysyłam gotowy obraz. Staram się, by nie była to tylko usługa, jak wspomniałam wcześniej, ale wspólna, pełna emocji podróż.

rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach
rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar o sztuce, emocjach i marzeniach

Jakie masz dziś artystyczne marzenie?

Marzę o zorganizowaniu wernisażu w miejscu, które samo w sobie opowiada historię, w przestrzeni, która ma klimat, zapach, światło. Wierzę, że odpowiednia przestrzeń potrafi z obrazem wejść w dialog. Pracuję też nad stworzeniem swojej pierwszej kolekcji tematycznej, która pozwoli mi przekazać wszystko, co mi w duszy gra w tym momencie życia. Już niebawem pokażę pierwsze efekty! Mam też marzenie, by tworzyć za granicą. Zabrać ze sobą płótna, farby, pędzle i malować z widokiem na ocean, wśród śródziemnomorskiego światła lub wysoko w górach, gdzie czas płynie inaczej. To byłoby dla mnie niezwykłe doświadczenie. Na koniec chcę dodać, że wierzę, że sztuka powinna być dostępna. Że każdy ma prawo ją mieć, czuć, doświadczać i nosić w sobie. Jej zadaniem jest poruszać emocje, zatrzymywać na chwilę i dawać przestrzeń do zachwytu. Właśnie dlatego nazywamy to sztuką.

Rozmowa z Magdaleną Stefańską-Filar to opowieść o odradzaniu się pasji, wierze w wartość własnej twórczości i sile sztuki w codziennym życiu. Artystka pokazuje, że malowanie to nie tylko technika, ale proces pełen emocji, historii i relacji z ludźmi. Jej obrazy – inspirowane naturą i dopełniane indywidualnymi wizjami klientów – mają moc wprowadzania ciepła, harmonii i spokoju do wnętrz. Magdalena udowadnia, że sztuka może być dostępna, osobista i ponadczasowa, a marzenia o twórczości w wyjątkowych miejscach są tylko kolejnym krokiem na drodze pełnej inspiracji.

Z Magdaleną Stefańska-Filar rozmawiała Katarzyna Zegar.

Redakcja e-Wenus.pl

e-Wenus.pl to najlepszy portal dla kobiet i cyfrowy magazyn tworzony przez kobiety i dla kobiet. Poruszamy tematy ważne dla współczesnych kobiet – przedsiębiorczych, aktywnych zawodowo, mam, singielek i wszystkich, które żyją na własnych zasadach. Inspirujemy, wspieramy rozwój osobisty i zawodowy, dzielimy się praktycznymi poradami na temat życia, zdrowia, finansów, stylu, macierzyństwa, kultury, mody, urody, relacji i kobiecych pasji. Promujemy kobiece inicjatywy i wspieramy kobiece marki, pokazując siłę kobiecej społeczności. Nasz cykl „Pasjonatki” to historie kobiet, które realizują swoje marzenia z pasją i odwagą. Sprawdź więcej w zakładce redakcja nowoczesnego magazynu dla kobiet! 💕Podobał Ci się ten artykuł? Możesz nas wesprzeć – postaw kawę lub dołącz do grona wyjątkowych partnerów portalu dla kobiet e-Wenus.pl!💕