Święta za nami, rozpoczął się nowy rok i pewnie większość przywitała go noworocznymi postanowieniami. To z nimi podobno wiąże się zjawisko Blue Monday, a ten najbardziej depresyjny dzień w roku dopadnie nas za chwilę. Trzeci poniedziałek stycznia wybrany został na podstawie matematycznego wzoru, uwzględniającego poziom nasłonecznienia i długość dnia, a także aspekty ekonomiczne (też myślisz, ile wydałaś na święta?) i aspekt psychologiczny – związany z uświadomieniem sobie, że noworoczne postanowienia były nieco na wyrost. Niezależnie od tego, czy to prawda i czy dopadnie nas Blue Monday, warto być przygotowaną i zaopatrzyć się w książki, które poprawią nastrój.
Spis treści
„Jestem nudziarą” Monika Szwaja
Na poprawę nastroju nadaje się absolutnie każda książka tej autorki. „Jestem nudziarą” to historia trzydziestolatki, która nigdy nie planowała zostać nauczycielką, ale los sprawia, że ląduje w szkole i musi się zmierzyć nie tylko z młodzieżą, ale i rozwiązać swoje osobiste problemy. Fabuła banalna, ale napisana tak, że oderwanie się od czytania jest trudne, nie sposób też przestać się śmiać.
„Upiór w moherze” Iwona Banach
Nie jestem szczególną miłośniczką komedii kryminalnych, ale co może lepiej poprawić nastrój, niż uśmiech i dreszczyk emocji? Zaciekawił mnie też niezły tytuł, ewidentnie nawiązujący do klasyki. Akcja powieści „Upiór w moherze” toczy się w bibliotece, a bohaterami są bibliotekarze i pisarze, którzy planują w niebanalny, acz nieco makabryczny sposób, promować swoje dzieła. Jak zwykle w takich przypadkach, sytuacja wymyka się spod kontroli…
„Poradnik pozytywnego myślenia” Matthew Quick
„Poradnik pozytywnego myślenia” to zwariowana historia ludzi na życiowym zakręcie, na pierwszy rzut oka nie musi więc tchnąć specjalnym optymizmem. Pat próbuje dojść do siebie po załamaniu nerwowym i odbudować związek po tym, jak żona go zdradziła. Tiffany straciła niedawno męża i również próbuje odzyskać równowagę. Nietypowa przyjaźń tych dwojga, otoczonych denerwującymi bliskimi, wywołuje mnóstwo komplikacji. Książka jest właściwie słodko-gorzka, bo dotyka trudnych życiowych doświadczeń, ale jej optymistyczna wymowa poprawi nastrój każdemu ponurakowi.
„Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery
Tej powieści nikomu nie trzeba przedstawiać. Ponadstuletnia historia rudowłosej Ani wciąż jest czytana przez kolejne pokolenia i choć problemy nastolatki sprzed ponad wieku są inne niż kłopoty współczesnych dziewcząt, to niektóre sprawy się nie zmieniają. Niezależnie od tego, ile masz lat, warto sięgać po książki z dzieciństwa i odczytać je na nowo albo poprawić nastrój powrotem do beztroskich lat. Bo która z nas nie czytała „Ani z Zielonego Wzgórza„?

„Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość” ks. Jan Kaczkowski i Piotr Żyłka
Książka „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość” jest wywiadem-rzeką, w której chory na złośliwy nowotwór ksiądz Kaczkowski opowiada o swoim życiu, wierze i wartościach. Poznajemy niezwykłego człowieka, z którego emanuje radość, miłość i ogromny optymizm. Nie sposób nie zadać sobie pytania, skąd brał tę energię, bo był przecież świadomy, że nie zostało mu dużo czasu.
„Masłem do dołu” Petr Sabach
Uprzedzam, że nie znam tej książki, ale trafiłam na nią niedawno, skuszona smakowitym tytułem i zabieram się zaraz do czytania. Wydawca czeskiego bestsellera „Masłem do dołu” obiecuje dowcipne dialogi, absurdalne sytuacje, trafnie oddany nastrój miejsca i chwili. Historia dwóch sześćdziesięciolatków, którzy nie zamierzają pogodzić się z naturalnym procesem starzenia, jest rzeczywiście intrygująca.
„Gdzie diabeł nie może” i „Masz babo święta” Joanna Wtulich
I znów komedia kryminalna, a nawet dwie… Akcja książek „Gdzie diabeł nie może” i „Masz babo święta” toczy się w niewielkiej miejscowości, a bohaterkami są członkinie koła gospodyń wiejskich. Gdy zaginęła przewodnicząca koła, koleżanki postanawiają wszcząć śledztwo. W drugiej powieści koło gospodyń padnie ofiarą kradzieży. Jak to zwykle bywa, wyręczanie policji sprawia, że historia komplikuje się jeszcze bardziej. Mnóstwo lekkiego humoru i wiejski klimat, który uwielbiam, to dobry pomysł na depresyjny czas.

