Są książki, które czytamy i odkładamy na półkę. I są takie, które odkładamy na półkę, ale one wracają kilka dni później. Czasem podczas zwykłej rozmowy. Czasem przy porannej kawie. Czasem wtedy, gdy stoimy w korku, patrzymy przez okno albo kładziemy się spać i nagle przypominamy sobie jedno zdanie. Nie zmieniają naszego życia w spektakularny sposób. Nie każą rzucać pracy, wyjeżdżać na drugi koniec świata ani zaczynać wszystkiego od początku. Robią coś znacznie subtelniejszego. Zmieniają pytania, które zadajemy sobie o własne życie. Oto 6 książek, po których inaczej spojrzysz na swoje życie.
Czy naprawdę muszę zdążyć ze wszystkim? Co nadaje sens temu, co robię? Ile czasu przeżywam naprawdę, a ile spędzam w przeszłości lub przyszłości? Jak wiele rzeczy, które uważałam za oczywiste, zostało zaprojektowanych bez uwzględnienia kobiecego doświadczenia? A może moje życie mogło wyglądać zupełnie inaczej? Wybrałyśmy sześć książek, które prowadzą w sześć różnych stron. Nie wszystkie są łatwe. Nie wszystkie dają pocieszenie. Nie wszystkie nawet próbują dać odpowiedź. Ale każda z nich może sprawić, że po zamknięciu książki spojrzysz na własne życie odrobinę inaczej.
Spis treści
„Cztery tysiące tygodni. Czas na twoje życie” – Oliver Burkeman
Ile życia tracimy, próbując zdążyć ze wszystkim? Wyobraź sobie, że ktoś mówi Ci, ile tygodni masz mniej więcej do dyspozycji w całym swoim życiu. Około czterech tysięcy. Nagle kalendarz wygląda trochę inaczej. Oliver Burkeman w „Czterech tysiącach tygodni” rozprawia się z naszym pragnieniem, żeby zrobić więcej, szybciej i skuteczniej. Zamiast kolejnej metody zarządzania czasem dostajemy książkę o jego ograniczoności — i o tym, że żadna technika produktywności nie sprawi, że będziemy mieć go nieskończenie dużo.
To ważne, bo żyjemy w kulturze, która bardzo lubi obietnicę, że wszystko da się zoptymalizować. Lepszy planer. Lepsza organizacja. Lepsza koncentracja. Lepszy system pracy. Jeszcze jeden kurs. Jeszcze jedna aplikacja. Jeszcze trochę więcej dyscypliny. A potem przychodzi wieczór i okazuje się, że mimo całej tej efektywności znowu nie zdążyłyśmy zadzwonić do przyjaciółki. Nie przeczytałyśmy książki, która od pół roku leży na stoliku. Nie poszłyśmy na spacer. Nie miałyśmy siły naprawdę porozmawiać z kimś bliskim.
Ta książka zmienia sposób, w jaki patrzymy na „brak czasu”
„Cztery tysiące tygodni” nie obiecuje, że pewnego dnia uda nam się wreszcie zrobić wszystko. Przeciwnie. Przypomina, że nie zrobimy wszystkiego. Nie przeczytamy wszystkich książek. Nie zobaczymy wszystkich miejsc. Nie będziemy wszystkimi wersjami siebie, którymi mogłybyśmy zostać. Nie da się jednocześnie maksymalizować kariery, odpoczynku, relacji, podróży, rozwoju, rodzicielstwa, zdrowia i wszystkich pozostałych obszarów życia. To nie jest porażka. To konsekwencja tego, że jesteśmy śmiertelne. I może właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe pytanie: Nie „jak zrobić więcej?”, ale „na co chcę przeznaczyć moje życie?”
„Człowiek w poszukiwaniu sensu” – Viktor E. Frankl
Co sprawia, że życie ma dla nas znaczenie? To najtrudniejsza książka w tym zestawieniu. Viktor E. Frankl, psychiatra i psychoterapeuta, opisał w niej swoje doświadczenia więźnia obozów koncentracyjnych oraz refleksje dotyczące ludzkiego poszukiwania sensu. Nie jest to lektura, którą można potraktować jak kolejny poradnik dobrego życia. I właśnie dlatego tak mocno zostaje w pamięci. Frankl stawia pytania o człowieka w sytuacji granicznej. O cierpienie, nadzieję, odpowiedzialność i sens. Czy można znaleźć znaczenie nawet wtedy, kiedy okoliczności odbierają nam niemal wszystko? I co właściwie sprawia, że człowiek chce nadal żyć?
Po tej książce inaczej patrzy się na słowo „sens”
Nie chodzi o to, żeby każda z nas musiała znaleźć wielką życiową misję. Sens nie zawsze wygląda jak spektakularny cel. Czasem mieści się w relacji z drugim człowiekiem. W pracy, którą wykonujemy. W czymś, co tworzymy. W odpowiedzialności za kogoś. W pamięci. W czymś, co jeszcze chcemy zrobić. To książka, która może zmienić jedno ważne pytanie. Zamiast: „Czy moje życie wygląda tak, jak powinno?” pojawia się: „Co sprawia, że moje życie jest dla mnie ważne?” To zupełnie inna perspektywa. I być może znacznie bardziej osobista.
„Potęga teraźniejszości” – Eckhart Tolle
A gdyby największa część Twojego życia wydarzała się właśnie wtedy, kiedy jesteś myślami gdzie indziej? Możemy być przy stole z kimś, kogo kochamy, a jednocześnie odtwarzać w głowie rozmowę sprzed trzech dni. Możemy spacerować po pięknym miejscu i zastanawiać się, co wydarzy się jutro. Możemy leżeć w łóżku, ale zamiast odpoczywać, przeżywać jeszcze raz coś, czego już nie możemy zmienić.
Eckhart Tolle w „Potędze teraźniejszości” skupia się właśnie na relacji człowieka z własnymi myślami i na znaczeniu obecności w chwili, która rzeczywiście się wydarza. To książka, która dla jednych będzie ważnym doświadczeniem, dla innych może okazać się zbyt mocno osadzona w duchowości. Ale niezależnie od tego, jak blisko jest nam do filozofii Tolle’a, trudno nie zatrzymać się przy jednym pytaniu.
Ile chwil naprawdę przeżywamy?
Do przeszłości możemy wracać pamięcią. Przyszłość możemy sobie wyobrażać. Ale życie wydarza się tylko w jednym momencie. Teraz. Brzmi banalnie. W praktyce wcale takie nie jest. Bo czasem właśnie wtedy, kiedy życie dzieje się naprawdę, jesteśmy zajęte myśleniem o tym, co już się wydarzyło albo co dopiero może się wydarzyć. Ta książka może być więc zaproszeniem do bardzo prostego eksperymentu: zauważenia własnego życia takim, jakie jest w tej konkretnej chwili. Bez poprawiania go. Bez natychmiastowego oceniania. Bez konieczności nadawania mu większego znaczenia.
„Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn” – Caroline Criado Perez
A co, jeśli świat, który wydaje Ci się neutralny, wcale taki nie jest? Ta książka robi coś niezwykłego. Nie tylko opowiada o kobietach, ale też uczy je zauważać. Caroline Criado Perez analizuje tak zwaną lukę danych dotyczących płci i pokazuje, jak brak danych uwzględniających kobiety wpływa na różne obszary życia — między innymi transport, przestrzeń publiczną, pracę, technologię czy ochronę zdrowia. Po tej lekturze zwyczajne rzeczy zaczynają wyglądać trochę inaczej. Zaczynasz zadawać sobie pytania: Dlaczego coś zaprojektowano właśnie w taki sposób? Dla kogo właściwie powstało? Czy doświadczenie jednej grupy ludzi rzeczywiście można uznać za doświadczenie uniwersalne? I dlaczego tak wiele rzeczy dotyczących kobiet przez lata pozostawało poza głównym nurtem danych i badań?
Najciekawsze jest to, co dzieje się po przeczytaniu
Zaczynasz zauważać. Nie tylko to, o czym przeczytałaś. Także rzeczy wokół siebie. Przestrzeń miasta. Organizację pracy. Produkty. Technologię. Język. Dane. A czasem również własne doświadczenia. Bo być może sytuacja, którą przez lata uznawałaś za swój indywidualny problem, wcale nie była wyłącznie „Twoim problemem”. Może po prostu nikt wcześniej nie zadawał właściwego pytania.
„Biblioteka o północy” – Matt Haig
A gdybyś mogła przeżyć wszystkie życia, których nie wybrałaś? Co by było, gdybym wtedy powiedziała „tak”? Co, gdybym powiedziała „nie”? Co, gdybym została? Co, gdybym wyjechała? Co, gdybym wybrała inną pracę? Innego człowieka? Inne miasto? Inną wersję siebie? Prawdopodobnie każdy z nas ma gdzieś z tyłu głowy kilka takich pytań. „Biblioteka o północy” Matta Haiga bierze tę fantazję i zamienia ją w opowieść. Tytułowa biblioteka znajduje się pomiędzy życiem a śmiercią. Można w niej zajrzeć do różnych wersji własnego życia — tych, które mogły się wydarzyć po innych decyzjach.
Ale czy istnieje życie idealne?
To pytanie jest znacznie ciekawsze niż sama fantazja o alternatywnych światach. Bo kiedy patrzymy na własne życie, widzimy jego pełną wersję. Sukcesy i porażki. Rozczarowania i zachwyty. Zmęczenie. Straty. Rzeczy, których żałujemy. W życiu, którego nie wybraliśmy, widzimy natomiast przede wszystkim to, czego nam brakuje. Nie znamy jego ceny. Nie znamy jego innych problemów. Nie wiemy, jakie rozczarowania czekałyby tam na nas. „Biblioteka o północy” prowadzi więc do bardzo ludzkiej refleksji: może nie potrzebujemy idealnego życia. Może potrzebujemy przestać porównywać prawdziwe życie z tymi, które istnieją w naszej wyobraźni.
„Pachinko” – Min Jin Lee
Ile z naszego życia naprawdę wybieramy sami? Na koniec książka, która nie daje prostych odpowiedzi. „Pachinko” Min Jin Lee to opowieść o wielopokoleniowej koreańskiej rodzinie, której losy rozgrywają się na tle historii Korei i Japonii XX wieku. To historia migracji, rodziny, miłości, przynależności, dyskryminacji, ambicji i przetrwania. Ale przede wszystkim — historia ludzi. Ludzi, którzy podejmują decyzje, nie wiedząc jeszcze, dokąd ich doprowadzą. Ludzi, którzy żyją z konsekwencjami wyborów poprzednich pokoleń. Ludzi, którzy próbują zapewnić swoim dzieciom coś, czego sami nie mieli. I ludzi, którzy odkrywają, że własnego życia nie da się całkowicie oddzielić od historii rodziny.
„Pachinko” zmienia sposób, w jaki patrzymy na własną historię
Bo każdy z nas pochodzi skądś. Mamy rodziców i dziadków. Rodzinne opowieści, których czasem znamy tylko fragment. Decyzje, których nie podejmowaliśmy, ale których konsekwencje w jakiś sposób odziedziczyliśmy. Rzeczy, których nas nauczono. Rzeczy, których nie nauczono nas nigdy. Lęki. Ambicje. Przekonania. Sposoby kochania. Sposoby radzenia sobie ze stratą i postrzegania świata.
„Pachinko” przypomina, że życie człowieka rzadko jest samotną historią. Jesteśmy częścią ciągu zdarzeń, który zaczął się długo przed nami i — jeśli mamy dzieci — będzie trwał również po nas. I właśnie dlatego ta książka może zostać z czytelniczką na długo. Bo po jej przeczytaniu można zacząć patrzeć na własne życie nie tylko jak na zbiór indywidualnych decyzji. Ale również jak na fragment większej historii.
6 książek, 6 pytań o życie
Każda z tych książek dotyka czegoś innego:
- „Cztery tysiące tygodni” pyta: na co naprawdę chcesz przeznaczyć swój ograniczony czas?
- „Człowiek w poszukiwaniu sensu”: co nadaje Twojemu życiu znaczenie?
- „Potęga teraźniejszości”: ile chwil naprawdę jesteś obecna w swoim własnym życiu?
- „Niewidzialne kobiety”: czego nie zauważasz, ponieważ przez lata nikt nie nauczył Cię tego dostrzegać?
- „Biblioteka o północy”: czy potrafisz żyć tym życiem, zamiast bez końca tęsknić za tymi, których nie wybrałaś?
- „Pachinko”: ile z Twojej historii jest naprawdę tylko Twoje?
I może właśnie na tym polega siła książek, które zostają z nami. Przesuwają punkt, z którego na nie patrzymy.
Niektóre książki zaczynają się po ostatniej stronie
Być może dlatego wracamy do niektórych książek, nawet jeśli nigdy nie otwieramy ich ponownie. Zostają w sposobie, w jaki patrzymy na swoje życie, kalendarz, relacje, pracę, kobiecość, rodzinne historie oraz czas, który jeszcze mamy. Czasem jedno zdanie przeczytane przypadkiem wraca po miesiącach. Nie dlatego, że było wielką prawdą objawioną. Po prostu trafiliśmy na nie w odpowiednim momencie. I może właśnie tego warto szukać w książkach. Nie kolejnych podpowiedzi, jak żyć. Nie instrukcji obsługi własnego życia. Raczej pytań, których wcześniej sobie nie zadawaliśmy. Bo niektóre książki kończą się wraz z ostatnią stroną. A niektóre dopiero wtedy naprawdę się zaczynają.
Jaka książka zmieniła Twoje spojrzenie na życie?

